DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI

indeks  |  antologia religijna  |  antologia filozoficzna  |  filozofia nauki

Wojciech Sady: wykłady

 

ARTYKUŁY SZMALKALDZKIE

T

Artykuły nauki chrześcijańskiej,
które miały być przedłożone przez naszych soborowi, jeśli takowy miałby się zgromadzić w Mantui lub gdzie indziej
– zapowiadające, co moglibyśmy i powinnibyśmy przyjąć, w czym ustąpić, a co odrzucić,
napisane przez doktora Marcina Lutra w roku 1537

Przedmowa dra Marcina Lutra

1. Gdy papież Paweł, tego imienia trzeci, zapowiedział ubiegłego roku, że koło Zielonych Świąt zbierze sie w Mantui sobór, a wkrótce potem z miasta Mantui przeniósł go gdzie indziej (tak i stąd jeszcze nie wiadomo, dokąd on chce czy może go zwołać) - i musielismy z tym się liczyć, że także zostaniemy wezwani na ten sobór, wzglednie obawiać się, żeby nas nie wezwanych potępiono, zlecono mi, abym spisał i zebrał artykuły naszej nauki, aby - jeśliby rzecz doszła do skutku - wiadomo było, w czym i jak dalece papistom chcemy i możemy ustąpić, a przy których zasadach wytrwale obstawać.

2. Spisałem więc te artykuły i przekazałem naszej grupie. Nasi przyjęli je i jednomyślnie zaaprobowali, i postanowiono, że mają być publicznie przekazane soborowi (jeżeli papież i papiści wreszcie takowy zarzadzą bez żadnych kłamstw i oszustw, ale prawnie i chrześcijańskim obyczajem, jak w ogóle być powinno) i że [nasi] mają wyłożyc wyznanie wiary.

3. Skoro zas ów dwór rzymski, czyli Kuria, tak dalece lęka sie chrześcijańskiego i wolnego soboru i w sposób najobrzydliwszy unika światła, tak i nawet samym papistom odebrana została nadzieja nie tylko zwołania soboru chrześcijańskiego, lecz także w ogóle dopuszczenia doń i wyrażenia nań zgody, dlatego wielu papistów słusznie czuje się urażonymi i z przykrością znosi to niedbalstwo papieża, i z łatwością wyciaga stad wniosek, że papież woli zagładę całego chrześcijaństwa i potępienie wszystkich dusz aniżeli choćby drobną jakąś naprawę siebie i swoich i ograniczenie swojej tyranii. Dlatego też tym bardziej chciałem te artykuły podać do publicznej wiadomości, ażeby - jeślibym wcześniej został odwołany z tego życia, niż sobór sie zbierze (że zaś tak się w ogóle stanie, wierze w to i spodziewam się tego), skoro ci unikajacy swiatła nicponie usilnie pracują nad odwleczeniem soboru i niedopuszczeniem doń, ażeby - powtarzam - ci, którzy po mnie żyć bedą i pozostaną, mieli moje świadectwo i wyznanie i mogli je przedłożyć jako dodatek do Wyznania, które przedtem ogłosiłem i przy którym dotychczas niezłomnie trwałem i dalej za łaską Bożą trwać będę.

4. Cóż bowiem mam powiedzieć? Jak mam się poskarżyć? Wszak dotąd żyję, piszę, miewam kazania i wykładam publicznie i codziennie, a jednak jadowici ludzie, nie tylko z grona przeciwników, lecz także fałszywi bracia, którzy mówią, że do naszych zwolenników należą, osmielają się moje pisma i moją naukę za mojego życia, gdy ja na to patrzę i o tym słyszę, po prostu przeciwko mnie kierować i przytaczać, chociaż wiedzą, że ja inaczej nauczam, i chcą swój jad moją pracą upiększaą i biednych ludzi pod moim nazwiskiem oszukiwać i zwodzić. Cóż zatem, dobry Boże, stanie się po moim zgonie?

5. Powinien bym co prawda na wszystko to odpowiedzieć, póki jeszcze żyją. Lecz pytam, jak mogę sam jeden zatkać wszystkie gęby diabła? Zwłaszcza u tych całkowicie zatrutych, którzy ani słyszeć, ani zrozumieć nie chcą, co piszemy, lecz tym tylko się zajmują, by słowa nasze nawet w najdrobniejszych literkach zbrodniczo przekręcić i zniekształcić. Tym niech więc diabeł odpowiada, a na ostatek Boży gniew, jak na to zasługują!

6. Czesto wspominam zacnego Gersona, który nie miał pewności; czy należy publicznie pisać i wykładać coś dobrego, bo jeżeli zaniecha się pisania, to zaniedba się wielu dusz, które mogłyby być ocalone, jeżeli zaś zrobi się to, od razu zjawia sie diabeł z mową zaraźliwą i pełną oszczerstw, która wszystko niweczy i zatruwa, aby unicestwić pożytek tego, co napisano.

7. Wiadomo jednak, jaką odnoszą korzyść z tej swojej złości. Chociaż bowiem ciężkie, a ohydne swoje kłamstwa przeciwko nam wytaczali i owymi kłamstwami prostaczków chcieli od nas odciągnąć, Bóg raz w raz dzieło swoje naprzód posuwał i ich zespół pomniejszył, nasz zaś powiększył, i wśród nich samych z powodu tych kłamstw zamieszanie wywołał i ustawicznie wywołuje.

8. Opowiem pewną historię. Był tu w Wittenberdze pewien uczony, przysłany z Francji, który jawnie o nas rozpowiadał, że jego król ponad wszelką wątpliwość był przekonany, iż u nas nie ma ani Kościoła, ani zwierzchności, ani związków małżeńskich, lecz że wszyscy wspólnie po bydlęcemu w nieładzie żyją, każdy według własnego upodobania.

9. Powiedz no mi, jak bedą na nas patrzyli przed sądową stolicą Chrystusową na sądzie ostatecznym ci, którzy przez swoje pisma tak ordynarne i dziwaczne kłamstwa narzucili swojemu królowi i innym krajom jako prawdę. Chrystus, Pan i Sędzia nas wszystkich, wie dobrze, że oni kłamiż i zawsze kłamali. Będą musieli wysłuchac Jego wyroku - wiem o tym
na pewno. Niech Bóg nawróci, by pokutowali, tych, których godzi sie nawrócic, pozostałym niech będzie "biada" i "ach" na wieki!

10. Powracając zaś do sprawy, to życzyłbym sobie szczerze, by zebrał się kiedyś chrzescijański a wolny sobór, ażeby zaradził wielu zarazem zaniedbanym sprawom, jak i zaniedbaniom ludzi - nie w tym znaczeniu, jakobyśmy my potrzebowali soboru (nasze bowiem Kościoły, dzięki łasce Bożej, są oświecone, pouczone i utwierdzone w czystości Słowa i w należytym korzystaniu z sakramentów, i w znajomości powołań i prawych uczynków tak, iż nam soboru nie trzeba i sobór nie może nam ukazać nic lepszego i doskonalszego), lecz ponieważ na terytoriach biskupich widzimy tu i ówdzie parafie
całkowicie opuszczone i nie obsadzone, tak iż serce człowieka nabożnego z łatwością mogłoby ustać. A jednak ani biskupi, ani kanonicy nie dbają ani o to, jak żyją, ani o to, jak umierają biedni ludzie, za których przecież Chrystus umarł. Jego zaś nie mogą ci biedni ludzie dosłyszeć jako dobrego pasterza rozmawiajacego ze swoimi owcami.

11. I to mnie skłania, i gwałtownie wstrzaśnięty lękam się, by sam Chrystus nie zwołał kiedyś anielskiego soboru przeciwko Niemcom, przez co doszczętnie uleglibyśmy zagładzie jako Sodoma i Gomora, ponieważ sami tak nierozważnie igramy z nazwą "sobór" i z pozorem, że nań się zanosi.

12. Oprócz tych tak koniecznych spraw kościelnych byłyby także do naprawienia rzeczy ważne w dziedzinie politycznej, jak niezgoda miedzy książętami i stanami. Lichwa i chciwość rozlały sie jak potop i korzystają z ochrony pozorów prawa. Swawola, rozpusta, pycha, zbytek i okazałość w strojach, pijaństwo, hazard, wystawność, wyścigi w popełnianiu wystepków i zbrodni, złość, krnąbrność poddanych, członków rodziny, robotników, najemników, łapczywość wieśniaków i całkiem bezprawne ceny przy sprzedażach (któż zresztą zdoła wymienić wszystko?) rozpanoszyły się tak, iż na dziesięciu soborach i dwudziestu sejmach nie dadzą się naprawić!

13. Jeśliby te naczelne sprawy w dziedzinie kościelnej i politycznej, które sa przeciwne Bożemu ładowi, miały być na soborze rozpatrywane, to wystarczyłoby tego, a nawet przekraczałoby to zakres jego działania i nie byłoby trzeba śmiesznych, na żart zakrawających pogawędek o długich szatach, odróżniających zawojach, o tonsurach i wygoleniach, o szerokich wstęgach czy sprzączkach, o infułach biskupich czy kardynalskich, o kapeluszach, czapkach, laskach i tym podobnych głupstwach. Gdybyśmy byli poprzednio wykonali przykazanie Boże i Jego wolę w dziedzinie ładu kościelnego i politycznego, pozostałoby nam później dosyć wolnego czasu na zreformowanie pokarmów, szat, świec, wygoleń, okryć itp. Ponieważ atoli wielbłądy połykamy, a jednocześnie komary odcedzamy, belki pozostawiamy,
a źdźbła wyszukujemy i oceniamy, możemy na soborze zasiąść.

14. Zestawiłem więc kilka artykułów. Mamy bowiem dosyć przykazań Bożych w Kościele, w dziedzinie zwierzchności, w gospodarce, którym nigdy nie możemy zadośćuczynić. Na cóż więc przyda się owa ilość dekretów, przekazów i ustaw na soborze, skoro zaniedbuje się i nie zachowuje się naczelnych zasad zleconych przez Boga. Po prostu jak gdyby Bóg musiał godzić się na nasze śmieszne błazeństwa i znosić to, że Jego Boskie przykazania są nogami deptane. Grzechy nasze zaś obciążają nas i nie pozwalają, by Bóg był dla nas łaskawy, ponieważ nie pokutujemy, a ponadto chcemy jeszcze bronić wszystkich obrzydliwości.

15. O Panie, Jezu Chryste, zwołaj Ty sam i odbądź sobór, i odkup swoich przez chwalebne przyjście swoje! Papież i papieżnicy są skończeni! Oni o Ciebie nie dbają. Pomóż więc nam, biednym i ubogim, którzy do Ciebie wzdychamy i z całego serca Cie szukamy, według łaski, którą nam dałeś przez Ducha Twego Świętego, który z Tobą i z Ojcem żyje i króluje, błogosławiony na wieki. Amen.

Część Pierwsza
O najwaźniejszych artykułach Bożego Majestatu

I. Ojciec, Syn i Duch Święty w jednej Boskiej istocie i naturze, trzy (zaś) odrębne osoby, są jednym Bogiem, który stworzył niebo i ziemię.

II. Ojciec nie jest przez nikogo zrodzony, Syn jest zrodzony przez Ojca, Duch Święty wychodzi od Ojca i Syna.

III. Nie Ojciec i nie Duch Święty, lecz Syn stał sie człowiekiem.

IV. Syn stał sie człowiekiem w ten sposób, i poczęty został z Ducha Swietego bez przyczynienia sie mężczyzny i narodził sie z Marii, czystej, świętej, zawsze dziewicy. Następnie cierpiał i umarł, został pogrzebany, zstąpił do piekieł, zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, przyjdzie sądzić żywych i umarłych itd. ... jak o tym naucza Symbol Apostolski i Atanazjanski oraz nasz katechizm dla dzieci.

Co do tych artykułów nie ma sporu między nami a przeciwnikami, ponieważ wyznajemy je i z jednej, i z drugiej strony; z tego powodu nie ma potrzeby, aby o tym obszerniej się rozwodzic.

Czesc Druga
traktuje o artykułach, które dotycza urzedu i dzieła Jezusa Chrystusa, czyli naszego odkupienia


Tu jest pierwszy i główny artykuł:
1. Jezus Chrystus, Bóg i Pan nasz, umarł z powodu grzechów naszych i zmartwychwstał dla usprawiedliwienia naszego (Rzym. 4,25).

2. On sam tylko jest Barankiem Bożym, który gładzi grzechy swiata (Jan 1, 29); Bóg na Niego włożył nieprawosci wszystkich nas (Izaj. 53,6).

3. Wszyscy zgrzeszyli i usprawiedliwieni bywają darmo, bez uczynków, czyli własnych zasług, z łaski Jego, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie, we krwi Jego (Rzym. 3,23-25).

4. Ponieważ tak wierzyć należy, a nie można tego dostąpić i osiągnąć żadnym uczynkiem, przez Zakon czy zasługę, jest tedy pewne i oczywiste, iż jedynie ta wiara nas usprawiedliwia, jak powiada Paweł: "Uważamy, iż człowiek usprawiedliwiony zostaje przez wiarę, niezależnie od uczynków Zakonu", i następnie: "aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiajacym tego, który wierzy w Jezusa Chrystusa (Rzym. 3, 26).

5. Od tego artykułu odstąpić lub coś przeciwnego uznawać czy dopuszczać nikt z nabożnych nie może, choćby niebo, ziemia i wszystko zawalić się miało. "Nie ma bowiem żadnego innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" - powiada Piotr w Dziejach Apostolskich 4,12. "I przez Jego rany jesteśmy uzdrowieni" (Izaj. 53,5). Na tym te artykule zasadza się i opiera wszystko, czego przeciwko papieżowi, diabłu i całemu światu w naszym życiu nauczamy, świadczymy i czynimy. Dlatego powinniśmy co do tej nauki mieć pewność i bynajmniej nie powątpiewać, w przeciwnym razie sprawa jest całkowicie przegrana, i papież, i diabeł, i wszystko, co nam przeciwne, wygrywają i odnoszą nad nami zwyciestwo.

II. Artykuł o mszy

1.Msza jest w papiestwie największą i najstraszliwszą obrzydliwością, z bezwzglądną wrogością wręcz zwalczającą pierwszy artykuł, a przy tym jednak stała sie przed wszystkimi innymi papieskimi bałwochwalstwami największym i najokazalszym z nich! Ustanowili oni bowiem, że ofiara ta, czyli odprawienie mszy, dokonana nawet przez bezbożnego i zepsutego łajdaka, uwalnia nas od grzechów zarówno w życiu, jak i w czyśccu, podczas gdy przecież - jak wyżej powiedziano - jedynie Baranek Boży nas uwalnia. Tutaj na nic nie można pozwolić ani z niczego ustąpić, ponieważ poprzedni artykuł tego nie dopuszcza.

2. Z rozumniejszymi stronnikami papieża można by w sposób spokojny rozmawiać o nastepujacych sprawach:
Po pierwsze: Dlaczego tak nieugięcie podejmują się obrony mszy, skoro ona jest jedynie wymysłem ludzkim, a nie jest polecona przez Boga. A wszak wynalazki ludzkie spokojnie możemy pominąć, jak mówi Chrystus: "Daremnie czczą mnie nakazami ludzkimi" (Mat. 15,9).

3. Po drugie: Nie jest ona rzeczą potrzebną i bez grzechu i narażenia się na niebezpieczeństwo można jej zaniechać.

4. Po trzecie: Sakrament można przyjmować w sposób lepszy i Bogu przyjemniejszy, owszem, w sposób jedynie Bogu przyjemny, zbawienny i błogosławiony, mianowicie według Chrystusowego ustanowienia. Dlaczegóż więc z powodu wymysłu ludzkiego, i to wcale niekoniecznego - skoro rzecz samą można posiąść inaczej i w sposób własciwszy - zmusza się i doprowadza ludzi do ostatecznych nędz?

5. Należy zadbać o to, aby ludziom publicznie podano do wiadomości, iż msza jako rzecz zmyślona, czyli jako wynalazek ludzki, może być bez grzechu zaniechana i że nikt, kto mszy zaniedbuje, nie może być potępiony, lecz że ludzie także bez mszy, i to w lepszy sposób, mogą być wybawieni. W ten sposób dojdzie do tego, iż msza sama z siebie upadnie, nie tylko u ludu pospolitego, lecz także w umysłach wszystkich chrześcijan nabożnych i rozumnych, a to tym bardziej, gdy usłyszą, że msza jest czymś bardzo niebezpiecznym, zmyślonym i wynalezionym bez oparcia o Słowo Boże i wbrew woli Bożej.

6. Po czwarte: A skoro powstały niemal niezliczone i niewypowiedziane nadużycia w całym świecie w związku z kupczeniem mszami, słusznie należy msze znieść, aby nadużycia te zostały usunięte, choćby nawet zawierała ona w sobie jakiś pożytek i coś dobrego. Tym bardziej zaś, że jest całkowicie bezużyteczna, niepotrzebna i niebezpieczna, a pożyteczniej i pewniej można wszystko posiąść bez mszy, powinniśmy to z mszą uczynić, aby na stałe owych obrzydliwych nadużyc uniknać.

7. Po piąte: Skoro msza, jak to kanon i wszystkie księgi głoszą, nie jest niczym innym i niczym innym być nie może niźli dziełem ludzi, a w dodatku bezbożnych nicponiów, którym to dziełem ktoś usiłuje siebie i razem z soba innych z Bogiem pojednać, uzyskać i zasłużyć na odkupienie grzechów i łaskę (tak bowiem jest msza przeważnie oceniana, gdy o niej się każe - na cóż zresztą innego przydać by się miała?), dlatego należy ją z wszelką pewnością potępić i odrzucić. Jest to bowiem wprost sprzeczne z artykułem pierwszym, który twierdzi, że grzechy gładzi nie odprawiajacy mszę kapłan, czy dobry, czy zły, przez swoje działanie, lecz grzechy gładzi Baranek Boży i Syn Boży.

8. A jeśliby ktoś pod pozorem udawanej własnej pobożności chciał sobie samemu udzielić Komunii, ten byłby w wielkim błędzie i nie traktowałby tego poważnie i szczerze. Gdyż prawdziwa Komunia z pewnym jej skutkiem jest w sakramencie według Chrystusowego ustanowienia. Sobie samemu zaś Komunii udzielać to jest urojenie ludzkie, niepewne i niepotrzebne, w dodatku zakazane. Taki nie wie bowiem, co czyni, gdy wbrew Słowu Bożemu idzie za opinią i wymysłem ludzkim.

9. Ale niewłaściwie postępuje też ten (chociażby poza tym sprawa była jasna), kto z sakramentu, który jest rzeczą właściwą Kościołowi, chce korzystać poza społecznością kościelną, bez oparcia o Słowo Boże, powodując się tylko własną religijną potrzebą i nastrojem.

10. Temu artykułowi o mszy sobór bedzie musiał poświęcić najwięcej pracy i uwagi. Choć bowiem byłoby możliwe, że nam ustąpią we wszystkich pozostałych artykułach, jednak w tym nie będą mogli ustąpić, jak to powiedział Campegio w Augsburgu, że on raczej weźmie na siebie wszystkie męki i raczej da poćwiartować swoje członki, i nawet śmierć poniesie, aniżeli dopuści do zaniechania mszy. A także ja z Bożą pomocą raczej pozwoliłbym ciało swoje spalić i w popiół zamienić, niż miałbym ścierpieć, by jakiś pasibrzuch mszalny (missarius venter), dobry czy zły, miał być z Jezusem Chrystusem, Panem i Zbawicielem moim, porównany lub nawet wyżej od Niego postawiony. Tak tedy - rzecz prosta - jesteśmy na wieki rozdzieleni i nawzajem dla siebie przeciwnikami. Bardzo dobrze bowiem wyczuwają oni, że gdy upadnie msza, upadnie i papiestwo. Zanim zaś do tego dopuszczą, nas, jeśli zdołają, wytępią.

11. Poza tym ów ogon smoczy (a mam na myśli mszę) zrodził wszelakie obrzydliwosci i bałwochwalstwa.

12. Po pierwsze: Czyściec. Do czyścca bowiem wtargnęli mszami za dusze zmarłych, następnie wigiliami obchodzonymi co tydzien czy co 30 dni, czy co rok, obchodami żałobnymi, wreszcie dla ludu przeznaczonymi tygodniówkami po św. Michale, dniem zadusznym, kąpielami i pokrewnymi im ceremoniami i innymi niezliczonymi fantazjami. Tak tedy msza była odprawiana przeważnie za umarłych, podczas gdy Chrystus ustanowił sakrament wyłącznie dla żywych. Z tego powodu czyściec i wszystko, cokolwiek z nim w zakresie uroczystości, kultu i zarobku się łączy, jest istną maską diabelską. Kłóci się bowiem z pierwszym artykułem, który uczy, że jedynie Chrystus wyzwala dusze, a nie ludzkie działanie. A wiadomo także, że co do umarłych nie mamy żadnego Boskiego polecenia. Dlatego śmiało można to wszystko pominąć, chociażby nie było w tym żadnego błędu i bałwochwalstwa.

13. Zwolennicy papieża przytaczają Augustyna i niektórych ojców, którzy pisali o czyśćcu, i myślą, że my nie rozumiemy, po co i dlaczego tamci tak mówili. Augustyn nie pisze, że czyściec jest, ani też na potwierdzenie jego istnienia nie przytacza żadnego świadectwa Pisma, lecz pozostawia sprawę nie rozstrzygniętą i powiada tylko, że jego matka prosiła, by wspominano ją przy ołtarzu czy w czasie sakramentu. To zaś w ogólnosci nie było niczym innym, jak pobożnym życzeniem określonego człowieka, i nie może stanowić podstawy ustanowienia artykułu wiary, co należy wyłącznie do Boga.

14. Zwolennicy papieża zaś przytaczają te opinie ludzkie, by dawano wiarę obrzydliwym, bluźnierczym i przeklętym handlom mszami za dusze w czyśccu czy ofiarom za umarłych itd. Lecz z pism Augustyna nigdy tego nie dowiodą. A gdy zniosą owe handle i msze przeznaczone na rzecz czyścca - co nawet przez sen Augustynowi na myśl nie przyszło - porozmawiamy potem z nimi, czy należy tu dopuścić wypowiedzi Augustyna nie poparte utrwalonym na piśmie słowem i czy przy eucharystii należy wspominać umarłych.

15. Na podstawie bowiem słów i działań ojców [Koscioła] nie można ustanawiać artykułów wiary, w przeciwnym bowiem razie artykułem wiary musiałoby stać się także to, co dotyczy pożywienia, odzieży, domu itd., jak to zabawnie uczynili [papiści] w przypadku relikwii świętych. My zaś mamy inną regułę, mianowicie, że artykuły wiary ustala Słowo Boże, a poza tym nikt, nawet anioł (Gal. 1, 8).

16. Po wtóre: Wynikło to także stąd, jakoby złe duchy uprawiały swój niecny proceder pojawiając się jako dusze zmarłych i domagając się przez straszliwe kłamstwa i szyderstwa mszy, czuwania, pielgrzymek i jałmużn.

17. I to wszystko mieliśmy przyjąć za artykuł wiary i swoje życie według tego urządzić, a papież to zatwierdził, jak również msze i wszystkie inne obrzydliwości. Co do tego więc ani nie możemy, ani nie powinniśmy ustąpić, ani przystać.

18. Po trzecie: Stąd wywodzą się pielgrzymki. Z nimi te połączono msze, odpuszczenie grzechów i łaskę Bożą. Nad wszystkim bowiem dominuje msza. Wiadomo zaś na pewno, że tego rodzaju pielgrzymki, nie mające oparcia w Słowie Bożym, ani nie są nam nakazane, ani nie są potrzebne, skoro w łatwiejszy sposób możemy inaczej okazać troskę o dusze i bez grzechu i niebezpieczenstwa popełnienia go pielgrzymki pominąć. Po cóż opuszczać w domu swoje zajęcia, parafie, Słowo Boże, żony, dzieci itd., o które dbałość jest potrzebna i przykazana, a przekładać ponad nie niepotrzebne, niepewne, zgubne i diabelskie ognie, czyli prawdziwie śmieszne błędy.

19. Zaiste to szatan tak papieża pozbawił rozumu, i to zatwierdził i na stałe wprowadził, i bardzo wielu odstępuje od Chrystusa, i liczy na własne uczynki, i staje sie bałwochwalcami, co jest rzeczą ze wszystkiego najgorszą; tymczasem zaś rzecz sama w sobie nie jest ani potrzebna, ani nakazana, lecz jest pozbawiona wszelkiego zdrowego sensu i jest wyraźnie szkodliwa.

20. Dlatego tutaj nie wolno nijak ustąpić ni przystać itd. Należy tego w kazaniu nauczać, że pielgrzymki te nie są potrzebne, lecz raczej zgubne, a potem zobaczy się, czy pielgrzymki się utrzymają. Tak bowiem same z siebie upadną.

21. Po czwarte: Bractwa albo towarzystwa. Klasztory bowiem, kanonikaty i zespoły wikariackie zobowiązały się na piśmie i wzajemnie sobie potwierdziły (pewną umową i aktem kupna) wszystkie msze i dobre uczynki itd. za żywych i umarłych. To zaś jest nie tylko ludzkim zgoła wymysłem, bez oparcia o Słowo Boże, niepotrzebnym, nie nakazanym, lecz także sprzecznym z pierwszym artykułem dotyczącym odkupienia, dlatego jest rzeczą niedopuszczalną i nie do zniesienia.

22. Po piąte: Relikwie świętych, powiązane z licznymi kłamstwami, niedorzecznościami i śmiesznostkami. Czesto znajdowano tam kości psów i koni. A chociażby może nawet coś dało sie pochwalić, jednak z powodu owych fałszerstw, z których nawet diabeł się śmiał, już dawno powinny by być potępione, zwłaszcza że nie mają oparcia w Słowie Bożym i są niepotrzebne i nieprzydatne.

23. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że wymyślili, iż owe relikwie przynosza odpust i odpuszczenie grzechów, i czcili je tak, jak i msze, zamiast prawdziwej czci Bożej i dobrych uczynków itd.

24. Po szóste: Tutaj nale a odpusty dla ywych i umarłych, udzielane za pieniadze, za które
bluznierczy i potepiony ów Judasz, czyli papie , sprzedał zasługe Chrystusa i nadwy ke
zasług wszystkich swietych i całego Koscioła itd. - a wszystko to razem wziete i ka de
poszczególne z osobna jest w ogóle nie do zniesienia, poniewa nie ma oparcia w Słowie
Bo ym, nie jest nakazane, nie jest potrzebne, lecz sprzeczne z artykułem pierwszym. W
zasłudze Chrystusa bowiem nie uczestniczy sie i nie otrzymuje sie jej na podstawie naszych
uczynków lub za pieniadze, ale przez wiare z łaski, bez pieniedzy i zasługi, nie [jest nam ona
dana] przez władze papie a, lecz zostaje nam podana i przedło ona przez skierowane do nas
kazanie Słowa Bo ego.
O wzywaniu swietych
25. Tak e wzywanie swietych jest czescia nadu yc i błedów antychrysta, jest sprzeczne z
pierwszym naczelnym artykułem i podwa a poznanie Chrystusa. Nie zostało nakazane i nie
opiera sie na radzie ani na przykładzie, ani na swiadectwie Pisma. Wszystko jest nam lepiej i
pewniej podane w Chrystusie sie, tak i nie potrzebujemy wzywania swietych, a chocia by
nawet była to rzecz cenna, jednak jest to rzecza bardzo zgubna.
26. Chocia aniołowie w niebie, a swieci na ziemi, a mo e tak e i w niebie, modla sie za nas
(jak zreszta i Chrystus czyni), to jednak z tego nie wynika, i mamy aniołów i swietych
wzywac, uwielbiac i czcic jako patronów i oredowników przez posty, dni swiateczne, msze,
ofiary, wznoszenie swiatyn, ołtarzy, fundowanie nabo enstw i innymi jeszcze sposobami i
przypisywac ka demu z nich pewna dla nas pomoc, jak nauczaja i czynia papisci. Jest to
bowiem bałwochwalstwo, gdy taki zaszczyt przyznawac nale y jedynie Bogu.
27. Mo esz wprawdzie jako chrzescijanin i swiety (wierzacy) tu na ziemi za mnie sie modlic i
nie w jednej tylko, lecz we wszelkiej potrzebie. Z tego powodu zas nie musze ci czci
oddawac, ciebie wzywac i na twoja czesc obchodzic dni swiateczne, urzadzac posty, składac
ofiary i odprawiac msze l nabo enstwa, i tobie przypisywac to, e wiara w ciebie doprowadza
do mojego zbawienia, skoro moge cie innymi sposobami uczcic, okazac ci miłosc i zło yc
dziekczynienie w Chrystusie.
28. Je eli wiec zostanie usunieta ta bałwochwalcza czesc dla aniołów i zmarłych swietych, to
równie i pozostałe elementy kultu nie beda nara one na niebezpieczenstwo i szybko pójda w
zapomnienie. Gdzie bowiem odebrana zostanie nadzieja korzysci oraz cielesnego i
duchowego poparcia, tam z łatwoscia zaniknie kult swietych, niezale nie od tego, czy sa oni
w grobach, czy w niebie. Za darmo bowiem lub z czystej do nich miłosci nikt nie bedzie ich
łatwo wspominał ani czcił, ani darzył czcia Boska.
29. Streszczajac powiem: Tego, czym msza papieska sie stała i co ona w sobie zawiera, co z
niej sie zrodziło i co do niej przylgneło, tego w ogóle scierpiec nie mo emy, lecz musimy to
potepic, abysmy mogli zachowac stosowany zgodnie z wiara i przyjety przez wiare czcigodny
sakrament jako czysty i pewny według Chrystusowego ustanowienia.

III. Artykuł o kolegiach kanoników katedralnych i o klasztorach

1. Kolegia kanoników i klasztory, założone niegdyś w najlepszych zamiarach przez przodków w celu kształcenia mężów uczonych i czystych a skromnych kobiet, należało znowu przywrócic takiemu przeznaczeniu, aby można było mieć pasterzy, kaznodziejów i innych sług Kościoła, zarazem też takich, którzy byliby przydatni do administracji publicznej lub państwowej w miastach i krajach, oraz wykształcone panny do gospodarstwa i do wychowywania dzieci itd.

2. Jeżeli temu przeznaczeniu nie służą, doradza się, aby je raczej pozostawić puste lub zburzyć, niżeby je, rozkrzewiane przez bałwochwalcze kulty i wymysły ludzkie, wyżej stawiać ponad życie chrześcijańskie i obowiązki, i zajęcia zlecone przez Boga. To wszystko bowiem jest sprzeczne z pierwszym naczelnym artykułem o odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa. Co to znaczy? Otóż to, że jak inne ludzkie widziadła senne nie są one przykazaniami, są nie tylko niepotrzebne i nieprzydatne, lecz niebezpieczne, powodują daremny trud, niebezpieczne uciążliwości i bezowocny kult, który prorocy nazywaja aven, to znaczy bólem i trudem.

IV. Artykuł o papiestwie

1. Papie nie jest z prawa Bo ego, czyli według Słowa Bo ego, głowa całego chrzescijanstwa
(to imie bowiem nale y sie jedynie tylko Jezusowi), lecz jest on jedynie biskupem i pasterzem
zboru, który znajduje sie w Rzymie, i tych, którzy z własnej dobrej woli lub przez
ustanowienie ludzkie, to znaczy przez władze polityczna, z nim sie zrzeszyli, nie aby pod nim
jakby pod panem yc, lecz aby z nim razem byc jakby bracmi, kolegami, towarzyszami i
chrzescijanami, jak ten stan ukazuja dawne sobory i czasy Cypriana.
2. Dzis zas aden z biskupów nie osmiela sie nazywac papie a bratem, jak to sie działo za
czasów Cypriana, lecz wymagane jest, aby biskupi, owszem, nawet cesarze i królowie
nazywali papie a najłaskawszym ze wszystkich panem. Tego zuchwalstwa z czystym
sumieniem ani nie chcemy, ani nie mo emy, ani nie powinnismy uznac. Kto zas chce mu sie
poddac, niech to czyni na własna odpowiedzialnosc, bez nas.
3. Z tego wywodzi sie wszystko, co papie moca swojej zuchwałej, niedorzecznej, kłamliwej,
bluznierczej i podstepnie uzyskanej władzy podjał i uczynił, i dotad czyni. Były to i sa iscie
diabelskie czyny i urzadzenia (wyjawszy zarzad władztwa politycznego, gdzie Bóg czesto
przez tyranów i przez wiarołomnych nicponiów wyswiadcza jakiemus narodowi
dobrodziejstwo) ku zgubie całego swietego Koscioła katolickiego, czyli chrzescijanskiego
(jak dalece od niego to zawisło), i ku podwa eniu pierwszego i naczelnego artykułu o
odkupieniu dokonanym przez Jezusa Chrystusa.
4. Wchodza tu bowiem w rachube wszystkie jego bulle i ksiegi, w których ryczy jak lew (jak
to mówi anioł w Objawieniu r. 10), wołajac, i nikt z chrzescijan nie mo e byc zbawiony,
je eli nie bedzie mu posłuszny i poddany we wszystkim, cokolwiek chce, cokolwiek mówi,
cokolwiek czyni. A czym e innym jest to wszystko, jak nie rodzajem oznajmienia, e chocbys
wierzył w Chrystusa ł miał w Nim samym wszystko, co do zbawienia jest potrzebne, jednak
nic przez to nie zyskujesz, je eli papie a nie masz za swojego Boga i jak Boga go nie czcisz, i
jemu nie jestes poddany i posłuszny? Chocia wiadoma jest rzecza, e swiety Kosciół istniał
bez papie a co najmniej przez przeszło 500 lat i do dzis Koscioły greckie i Koscioły wielu
innych narodów ani nie podlegały, ani dotad nie podlegaja papie owi.
5. Przemilcze to, co ju wielekroc zostało powiedziane, e jest to wymysł ludzki - a nie rzecz
nakazana - niepotrzebny, nieu yteczny. Swiety Kosciół chrzescijanski, czyli powszechny,
mo e bowiem bardzo dobrze istniec bez owej głowy i istniałby, a z pewnoscia i słuszniej, i
lepiej by sie z nim działo, gdyby diabeł nie był mu owej głowy narzucił i jej nie wywy szył.
6. I jest rzecza pewna, e z papiestwa nie ma adnego po ytku w Kosciele, poniewa nie
spełnia ono adnego koscielnego obowiazku. I jest rzecza, konieczna, aby Kosciół trwał dalej
i istniał bez papie a.
7. Dopuszczam mysl, e papie mo e przyznac, i nie jest najwy szym z prawa Bo ego lub
moca Bo ego przykazania, lecz a eby mogła byc zachowana zgoda i jednosc chrzescijan
przeciwko sekciarzom i heretykom, nale y wybrac pewna głowe, na której by wszyscy inni
poniekad sie opierali; ludzie by taka głowe wybrali, byłaby ona zale na od ich wyboru i ich
władzy, aby mogli ja zmienic i usunac, tak jak Sobór Konstancjanski w ten mniej wiecej
sposób usunał trzech papie y i wybrał czwartego - powtarzam: dopuszczam te mysl, e papie
rzymski i rzymska stolica tak powie i uzna (co jednak jest niemo liwe, w ten bowiem sposób,
[papie ] musiałby pozwolic, aby całe jego władztwo i jego byt zostały odmienione,
odwrócone i obalone, tak e i wszystkie jego prawa i kodeksy, tego zas - by w kilku słowach
rzec - on nigdy nie uczyni). Jednak nawet i w ten sposób nie dopomogłoby sie Kosciołowi
chrzescijanskiemu, lecz jeszcze wiecej ani eli poprzednio powstałoby odłamów.
8. Jesliby bowiem głowie tej nale ało okazywac posłuszenstwo nie na podstawie przykazania
Bo ego, lecz z wolnej ludzkiej woli, z łatwoscia i w krótkim czasie wzgardzona, adnego
członka w koncu by przy sobie nie utrzymała ani te nie musiałaby byc stale w Rzymie albo
w innym jakims okreslonym miejscu, gdy Bóg mógłby wszedzie i w ka dym Kosciele miec
w obfitosci takich me ów, którzy nadawaliby sie do podjecia tak wielkiego urzedu. Byłaby to
atoli rzecz zawikłana i wywoływałaby du e zamieszanie.
9. Z tego powodu Kosciołem nie mo na nigdy lepiej kierowac i zachowac go ni w ten
sposób, e wszyscy yc bedziemy pod jedna głowa, która jest Chrystus, i e wszyscy biskupi,
równi co do urzedu (choc sa mo e nierówni co do darów), beda z najwieksza pilnoscia
złaczeni jednomyslnoscia nauki, wiary, sakramentów, modlitwy, uczynków itd. Jak pisze sw.
Hieronim, kapłani Aleksandrii wspólna praca kierowali zborami. Tak e apostołowie czynili to
samo, a potem wszyscy biskupi w całym swiecie chrzescijanskim, a papie wyniósł głowe
swoja ponad wszystkich.
10. Ta nauka wyraznie ukazuje, e papie jest owym prawdziwym antychrystem, który
wyniósł i wywy szył sie ponad Chrystusa, poniewa własnie nie chce, aby chrzescijanie byli
zbawieni bez jego władzy, która wszak e-jest niczym i nie została przez Boga ustanowiona i
polecona.
11. To jest odpowiednie okreslenie: "wynosi sie ponad Boga i przeciw Bogu", jak mówi
Paweł (II Tes. 2, 4). A tego zaiste nawet Turcy i Tatarzy nie czynia, chocia sa za artymi
wrogami chrzescijan, lecz pozwalaja, by w Chrystusa wierzył, ktokolwiek chce, i przyjmuja
od chrzescijan podatek i wyrazy zewnetrznego, czyli cielesnego posłuszenstwa.
12. Papie zas przeszkadza tej wierze powiadajac, e jego nale y słuchac, je eli ktos pragnie
byc zbawiony. Tego zas uczynic nie chcemy, chocby nam, z tego powodu i umrzec przyszło
w imieniu Pana.
13. A to wywodzi sie w ogóle stad, i papie chciał byc z prawa Bo ego najwy sza głowa
chrzescijanskiego Koscioła. Dlatego zrównał siebie z Chrystusem i wreszcie wyniósł sie
ponad Chrystusa, i chciał, by głoszono o nim jako o głowie, nastepnie o panu Koscioła, potem
całego swiata, po prostu jako o ziemskim Bogu, a wreszcie usiłuje takie i temu podobne
polecenia wydawac samym aniołom w niebie.
14. A gdy porówna sie z soba celem uchwycenia ró nicy dogmat papieski i Pismo sw. i
zestawi jedno z drugim, to wyraznie okazuje sie, e dogmat papieski, nawet ten najlepszy,
zestawiony jest z elementów cywilnego, cesarskiego, poganskiego prawa i dotyczy spraw
politycznych, sadowych i prawnych, jak tego dowodza dekretalia, ponadto ustala ceremonie
swiatynne, kwestie strojów, pokarmów, osób i tym podobnych zabawnych drobiazgów,
rzeczy fantastyczne, po prostu arty ponad miare, a wsród wszystkiego tego prawie nic nie nia
o Chrystusie, o wierze i o przykazaniach Bo ych. Wreszcie ukazuje sie sam diabeł, gdy
wysuwa sie ponad Boga i przeciw Bogu i rozsiewa kłamstwa papieskie o mszach, o czysccu,
o yciu mniszym, o własnych uczynkach, hucznych nabo enstwach (na których w
szczególnosci samo papiestwo sie zasadza i opiera), wszystkich chrzescijan zas, którzy nie
chca i obrzydliwosci papieskich ponad wszystkim innym stawiac, rozgłaszac i powa ac,
potepia, zabija i dreczy. Dlatego jak nie mo emy oddawac czci religijnej samemu diabłu i
uwielbiac go zamiast Pana i Boga, tak nie mo emy te tolerowac jego wysłannika, papie a,
czyli antychrysta, w jego Królestwie jako głowy i pana. Własciwoscia bowiem władania
papieskiego jest lac i zabijac, dusze i ciała na wieki gubic, jak własnie to w wielu ksia kach
najwyrazniej przed oczy stawiłem.
15. W tych czterech artykułach beda mieli dosc materiału do potepienia na soborze. Gdy z
tych artykułów ani najdrobniejszego punkciku nam nie znaja. My zas musimy byc pewni i
przekonani, i utwierdzeni mocna nadzieja, e Chrystus, nasz Pan, zaatakował swojego
przeciwnika, którego te scigac bedzie i zniszczy go swoim Duchem przy swoim przyjsciu.
Amen.
16. Albowiem na soborze stac bedziemy nie przed cesarzem lub przed władza polityczna jak
w Augsburgu Windelików, (gdzie cesarz, ogłaszajac bardzo łagodny edykt26, chciał, by
łaskawie i dobrotliwie wysłuchano całej tej sprawy), lecz zjawimy sie przed papie em, jakby
samym diabłem, który niczego nie chce słyszec, lecz po prostu bez zbadania sprawy [pragnie]
potepic, zabic i gwałtem zmusic do bałwochwalstwa. Dlatego tutaj nie wolno nam całowac
nóg i mówic: "Najłaskawszym panem jestes", lecz [powiedziec]) jak u Zachariasiza (3,2)
anioł mówi do szatana: "Niech cie Pan skar e, szatanie!"
Czesc trzecie artykułów
O nastepujacych artykułach bedziemy mogli rozprawiac z me ami uczonymi i roztropnymi
albo te sami w naszym własnym gronie. Papie i władztwo papieskie niezbyt o nie dbaja. U
nich bowiem sumienie nie jest niczym, wszystkim zas dla nich pieniadz, chwała, zaszczyty i
władza.

I. O grzechu

1. Tutaj musimy wyznać, jak to potwierdza Paweł w Liście do Rzymian 5,12, że grzech wywodzi się od jednego człowieka, Adama, i od niego wszedł w ten świat, i że przez jego nieposłuszeństwo wszyscy ludzie stali sie grzesznikami podległymi śmierci i diabłu. To nazywa się grzechem pierworodnym, dziedzicznym, naczelnym i głównym.

2. Owocami tego grzechu są potem złe uczynki zakazane w Dekalogu, jako to nieufność, niewiara, wiara fałszywa, czyli zła wiara, bałwochwalstwo, brak bojaźni Bożej, lekkomyślność, czyli brak rozwagi, rozpacz, ślepota, czyli zaślepienie, i - by rzec ogólnie - brak znajomości Boga i dbałosci o Niego. Nastepnie kłamliwość, nadużywanie imienia Bożego, krzywoprzysięstwo, zaniedbywanie modlitwy i wzywania Boga, pogarda dla Słowa Bożego i zaniedbywanie go, nieposłuszeństwo wobec rodziców, zabójstwo, swawola, kradzież, oszustwo itp.

3. Ten grzech dziedziczny jest tak głębokim i szkaradnym zepsuciem natury, iż nie można go pojąć żadnym ludzkim rozumem, lecz musi się je poznac i w nie uwierzyć na podstawie ujawnienia przez Pismo św. (Ps. 51, 7; II Moj . 33, 3; I Moj . 3, 7). Z tego powodu wyraźne są błędy i grube pomyłki co do tego artykułu, gdyż dogmaty uczonych scholastycznych nauczają, że:

4. Po upadku Adama naturalne siły człowieka pozostały nienaruszone i nieskażone i człowiek z natury swojej ma rozum prawy i dobrą wolę, jak nauczają filozofowie.

5. I że człowiek ma wolną wolę czynienia tego, co dobre, i zaniechania tego, co złe, i na odwrót, zaniechania tego, co dobre, i czynienia tego, co złe.

6 Tymże sposobem człowiek może dzięki siłom przyrodzonym, z natury przestrzegać wszystkich przykazań Bożych i czynić je.

7. I że może dzięki siłom przyrodzonym, z natury miłować Boga nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego.

8. Tymże sposobem, jeżeli człowiek czyni, na ile tylko go stać, Bóg na pewno udzieli mu obficie swej łaski.

9. I że jeżeli człowiek chce przystąpić do eucharystii, to nie potrzebuje dobrego postanowienia czynienia tego, co prawe, lecz wystarczy, jeżeli nie ma u niego złego postanowienia, by grzeszyć: tak dobra mianowicie jest jego natura i tak wielka jest siła sakramentu.

10. Tymże sposobem nie da się dowieść z Pisma, że do dobrego uczynku potrzebny jest jeszcze Duch Święty z Jego łaską.

11. Takie i tym podobne dziwolągi zrodziły się z niewiedzy i nieznajomości grzechu i Chrystusa, naszego Zbawcy, a są to doprawdy dogmaty całkowicie pogańskie, których tolerować nie możemy. Jeżeli bowiem zostaną one przyjęte, to Chrystus daremnie umarł, skoro nie ma w człowieku żadnego grzechu ani skazy, za które On miałby umrzeć, albo też mówi się, że umarł tylko za ciało, a nie za duszę, skoro dusza uważana jest za zdrową, a jedynie ciało za podległe śmierci.

II. O Zakonie

14. Tutaj nic nie mówiono o Chrystusie i o wierze, a panowała tylko opinia i nadzieja pokładana we własnych uczynkach, którymi miano by zniweczyć grzechy wobec Boga. I w tym też celu staliśmy się kapłanami i mnichami, abyśmy sami przeciwstawiali się grzechowi.

15. A co się tyczy skruchy, to - ponieważ nikt nie mógł zapamiętać wszystkich grzechów, popełnionych zwłaszcza w ciagu całego roku - znaleźli taki wybieg, że jeżeli przypadkiem przypomni sobie ktoś jakiś grzech nie wyspowiadany, należy także i za ten grzech z wystarczającą skruchą żałować oraz wyznać go itd., a tymczasem człowieka polecano łasce Bożej.

16. Ponieważ także nikt nie wiedział, jak wielka powinna być skrucha, która by przed Bogiem wystarczyła, mówili, że jeżeli ktos skruchy pełnej nie ma, powinien odczuwać przynajmniej "żałosc", to znaczy jakby skruchę połowiczną, czyli zaczątek skruchy. Słów tych oni sami nie rozumieli ani nie rozumieją, i to jeszcze mniej aniżeli ja. Ta "żałość" zaliczana była jako skrucha tym, którzy przychodzą do spowiedzi.

17. A gdy ktoś mówił, że nie może czuć skruchy lub nie może żałować swoich grzechów (jak mogło się zdarzyc w wypadku niedozwolonej miłości lub żądzy zemsty itd.), zapytywali, czy nie życzy sobie i nie pragnie żałować. U odpowiadajacego, że pragnie (któżby bowiem inny, jak nie sam diabeł, zaprzeczał, że pragnie?), przyjmowali to za skruchę i odpuszczali grzechy z powodu tego dobrego uczynku, który przyozdabiali mianem skruchy. I tutaj przytaczali opinie Bernarda itd.

18. Widzimy zaś, jak w sprawach Bożych rozum chodzi po omacku i czuje sie niepewny, i szuka pociechy we własnych uczynkach, według własnego zdania, a zgoła zapomina o Chrystusie i wierze. A jeżeli sprawę tę dokładnie rozważyć, to skrucha ta jest myślą sztuczną i urojoną, czyli wyobrażeniem wysnutym z własnych sił, bez wiary i bez poznania Chrystusa, i przy takiej skrusze biedny grzesznik, rozpamiętując np. swoje roznamiętnienie i żądze zemsty, mógł raczej albo śmiać się, albo łzy wylewać, aniżeli mysleć o czymś innym, z wyjątkiem tych, którzy albo zostali rażeni piorunem Zakonu, albo przez diabła owiani tchnieniem smutku. Z wyjątkiem tych - powiadam - owa skrucha była czystą obłudą i nie tłumiła płomienia grzechu, ludzie bowiem musieli czuć żałość, chociaż raczej by grzeszyli, gdyby im było wolno.

19. Co do ustanowienia spowiedzi, to to, że ludziom nakazywano wyliczać wszystkie swoje grzechy (co jest zgoła rzeczą niemożliwą), było ogromną udręką. A jeżeli ktoś zapomniał jakichś swoich grzechów, to zyskiwał absolucję o tyle, że jeżeli je sobie przypomni, potem je w spowiedzi wyzna. Nikt więc nie mógł wiedzieć, czy kiedykolwiek wyspowiada się wystarczająco, do czysta i należycie oraz kiedy spowiedź się skończy. Niemniej jednak naprowadzono ludzi na myśl o ich własnych uczynkach i przedkładano im tę pociechę, że im spowiedź jest dokładniejsza, uczciwsza i otwartsza, dokonywana z zawstydzeniem siebie samego i upokorzeniem się przed kapłanem, tym pełniejsze jest zadośćuczynienie za grzech, oraz że przez to poniżenie na pewno się zasługuje na łaskę Bożą i zyskuje się ją.

20. Żadnej nie było tu wiary, nie było tu Chrystusa. Spowiadającemu się nie wyjaśniano wartości absolucji, lecz pociecha jego zasadzała się na wyliczeniu grzechów i na zawstydzeniu. Nikt zaś nie zdoła wypowiedzieć nędz, udręk, oszustw i bałwochwalstw zrodzonych z takiej spowiedzi. Chryzostom w kazaniu o pokucie tak powiada: "Nie musisz wyznawać swoich grzechów w obecności świadka; rozważ je jedynie w swoim sercu. Ta próba nie wymaga świadków, wystarczy, że sam Bóg ciebie widzi i słyszy. Wypowiedz więc swój grzech Bogu, który nie wyznacza kary, lecz udziela odpuszczenia grzechów". A w kazaniu o św. Filogoniuszu powiada: "Ja na podstawie wiary nakazuję, że jeżeli z serca nawrócisz się do Pana i przyobiecasz, że już nie powrócisz do dawnych grzechów, Bóg niczego od ciebie nie żąda dla zadośćuczynienia".

21. Poza tym, z zadoscuczynieniem sprawa jest znacznie bardziej zawikłana; nikt bowiem nie
mógł wiedziec, jak wiele nale y uczynic za jeden tylko grzech, a có dopiero za wszystkie.
Tutaj wykorzystali pewien pomysł: nakładali mało zadoscuczynien, których te z łatwoscia
mo na było dopełnic, jak to: piec "Ojczenaszów", post jednodniowy itd., pozostałe, które -
jak mówili - wymagane sa przy pokucie, przenosili na czysciec.
22. Tu tak e wynikała wielka szkoda. Niektórzy bowiem obawiali sie, e po wieczne czasy
nie beda mogli sie uwolnic z czyscca, podczas gdy według dawnych kanonów33 ustanowiona
jest za jeden grzech smiertelny kara pokutna siedmioletnia.
23. A jednak ufnosc pokładano zawsze w naszym uczynku zadoscuczynienia, a jesliby
zadoscuczynienie mogło byc doskonałe, cała ufnosc na nim byłaby oparta i nie byłoby
potrzeba Chrystusa i wiary. Lecz takie [scl. zadoscuczynienie] było niemo liwe. I jesliby ktos
na tej podstawie odbył stuletnia pokute, jeszcze nie byłby pewny, czy jego pokuta wystarczy,
czy jest dopełniona i dokonczona. To oczywiscie oznaczało koniecznosc pokuty ustawicznej,
pokuty nigdy nie dokonczonej.
24. Z tego powodu owa swieta stolica rzymska pospieszyła biednemu Kosciołowi z pomoca i
wymysliła odpusty, poprzez które udzielano odpuszczenia i znoszono ekspiacje, czyli
zadoscuczynienie, najpierw czesciowo, na lat siedem, na lat sto itd., i te odpusty porozdzielała
[scl. stolica rzymska] miedzy kardynałów i biskupów, tak i niektórzy udzielali odpustu na sto
lat, a niektórzy na. sto dni. Sobie zas [papie ] zastrzegł mo liwosc zniesienia całego
zadoscuczynienia.
25. Gdy zas w ten sposób wzrastały dochody pienie ne i kupczenie bullami okazało sie
korzystne, wymyslił rok złoty, jubileuszowy, prawdziwie złotonosny, który chciał obchodzic
w Rzymie. Nazywał go "odpuszczeniem wszelkiej winy i kary". Bardzo wielu wiec
przybiegało, poniewa ka dy chciał sie uwolnic od najucia liwszego cie aru. Było to to samo,
co "wykopywac i wyszukiwac skarby ziemi". Wkrótce papie pomno ył liczbe złotych lat i
nakładał jeden [rok] na drugi, a im wiecej złota po erał, tym wiecej jego gardziel sie
domagała, i dlatego przez swoich legatów rozpowszechniał owe lata w ró nych miejscach po
prowincjach, a wszystkie swiatynie i domy pełne były złotych lat.
26. Wreszcie wtargnał tak e do czyscca do zmarłych, najpierw przez wprowadzenie mszy i
wigilii, nastepnie przez odpusty i złoty rok, a dusze uznał, za tak tanie, i jedna dusze
wypuszczał na wolnosc za szesc groszy.
27. A jednak tak e i to jeszcze nie wystarczyło. Chocia bowiem papie nakazywał, by ludzie
w sprawie zbawienia pokładali ufnosc w tych odpustach, jednak sam ponownie cała rzecz
podał w watpliwosc jako niepewna. Wypisuje bowiem w swoich bullach, e ten, kto chce
miec udział w odpuscie lub w roku jubileuszowym, powinien odbyc skruche i wyspowiadac
sie oraz zapłacic pieniadze. Słyszelismy powy ej, e skrucha i spowiedz: tamtych jest
niepewna i obłudna. Nikt tak e nie wiedział, która dusza jest w czysccu, i je eli mówiono o
niektórych, e sa tam, nikt nie wiedział, które odbyły skruche i spowiedz w sposób własciwy.
W ten sposób papie zagarniał swiety pieniadz, a jednoczesnie narzucał ludziom zaufanie do
swojej władzy i do swoich odpustów i znowu podwa ał w nich to zaufanie, a naprowadzał:
ich na mysl o niepewnosci ich uczynków i zasług.
28. Gdy tedy znalezli sie tacy, którzy nie uwa ali sie za winnych owych grzechów
popełnianych na bie aco czy to myslami, czy słowami, czy uczynkami, jak np. ja i do mnie
podobni w klasztorach i zakładach czy sodalicjach: kapłanskich, czy w kolegiach, mnisi i
ksie a, którzy staralismy sie przez, posty, czuwania, modlitwy, odprawianie mszy, twarde
legowiska i szaty itp. stawic opór złym myslom i chcielismy przez gwałt sobie zadany byc
swietymi - i chocia wrodzone zło czesto nawet podczas snu (jak uskar aja sie równie
Augustyn i Hieronim) ujawnia swoja nature - jednak wzajemnie uwa alismy siebie za
swietych, jak nauczalismy, bez grzechu i pełni dobrych uczynków do tego stopnia, i naszych
dobrych uczynków, jak gdyby nadwy kowych u nas samych, moglibysmy udzielic innym i je
odsprzedawac - czego, e tak naprawde było, dowodza istniejace zaswiadczenia, listy i
przykłady...
29. Gdy wiec - powtarzam - sa tacy, to oni pokuty nie potrzebuja. Jaka bowiem mogłaby byc
skrucha u tych, którzy na złe mysli nie przyzwalaja?" Jaka mo e byc spowiedz ze słów,
których sie nie wypowiedziało? Jakie zadoscuczynienie za czyny nie popełnione czy za
niewinnosc, dzieki której nadwy kowa sprawiedliwosc mogłaby byc odsprzedana innym
biednym grzesznikom? Takimi obłudnikami i swietymi byli w czasach Chrystusa tak e
faryzeusze i uczeni w Pismie.
30. Tutaj wystepuje ów ognisty anioł według swietego Jana (Obj. 10,1), prawdziwy
kaznodzieja prawdziwej pokuty, i jednym grzmotem i piorunem powala obu (i sprzedajacych
i kupujacych uczynki), powiadajac: "Pokutujcie". "Wszak pokutowalismy" - powiadaja ci
biedacy.
31. A pozostali mówia: "Nie potrzebujemy pokuty".
32. Jan zas powiada: "I jedni, i drudzy pokutujcie, poniewa jestescie fałszywymi
pokutnikami, a wy pozostali jestescie fałszywymi swietymi, czyli obłudnikami, ł jedni, i
drudzy potrzebujecie odpuszczenia grzechów, skoro jeszcze nie wiecie, co prawdziwie jest
grzechem, nie mówiac ju o tym, e powinniscie zan pokutowac i unikac go. Nikt z was nie
jest dobry, pełni jestescie niewiary, nieokrzesania, nieznajomosci Boga i woli Bo ej. Oto
bowiem nadchodzi ten, z którego pełni wszyscy powinnismy brac łaske za łaska (Jan 1, 16), a
bez Niego nikt z ludzi nie mo e byc sprawiedliwy przed Bogiem. A wy, obłudnicy, którzy nie
potrzebujecie pokuty, wy, plemie mijowe, któ was upewnił, e unikniecie przyszłego
gniewu" (Mat. 3, 7) itd.
33. W ten sam sposób ka e tak e Paweł w Liscie do Rzymian 3, 10-12: "Nie ma
sprawiedliwego, nie ma rozumnego, nie ma, kto by szukał Boga, nie ma, kto by dobrze czynił,
nie ma ani jednego, wszyscy odstapili i nieu ytecznymi sie stali".
34. A w Dziejach Apostolskich 17,30: "A teraz Bóg zwiastuje ludziom, by wszyscy
pokutowali. Wszyscy - powiada - bez wyjatku, kto tylko jest człowiekiem".
35. Ta pokuta uczy nas poznawac grzech, mianowicie, e z nami wszystkimi sprawa jest
całkowicie skonczona i od wewnatrz i na zewnatrz nie ma w nas nic dobrego, i po prostu
powinnismy stac sie innymi, nowymi ludzmi.
36. Ta pokuta nie jest czyms czastkowym i powierzchownym, jak owa pokuta za grzechy
popełniane na bie aco, ani te nie jest czyms niepewnym, jak tamta. Nie roztrzasa ona
bowiem, czy to a to jest grzechem, czy nie jest grzechem, lecz nie czyni adnej miedzy nimi
ró nicy i twierdzi, e - je eli o nas chodzi - to wszystko jest samym tylko grzechem i nie ma
w nas nic, co nie byłoby grzechem i nie obwiniało. Po có bowiem tutaj długo szukac,
przydzielac i rozró niac? Z tego powodu tak e skrucha nie jest tu czyms watpliwym lub
niepewnym. Nie ostaje sie bowiem nic, przez co moglibysmy pomyslec cokolwiek dobrego
dla odpokutowania za grzech, lecz powinnismy odrzucic wszelka nadzieje dotyczaca tego
wszystkiego, czym jestesmy, co myslimy, mówimy, czynimy itd.
37. Podobnie równie i spowiedz nie mo e byc fałszywa, niepewna, z brakami lub
powierzchowna. Kto bowiem wyznaje, e wszystko w nim jest samym tylko grzechem, ten
skupia i zestawia razem wszystkie grzechy, adnego nie wyłacza, o adnym nie zapomina.
38. W ten sposób te i zadoscuczynienie nie mo e byc czyms niepewnym, poniewa nie jest
nim nasz watpliwej wartosci, zeszpecony przez grzech uczynek, lecz jest nim meka i krew
nieskalanego i niewinnego Baranka Bo ego, który gładzi grzechy swiata (Jan 1, 29).
39. O tej pokucie ka e Jan [Chrzciciel], nastepnie Chrystus w Ewangelii, a tak e my. Tym
kazaniem pokuty obalamy papie a i wszystko, co wznosi sie na naszych dobrych uczynkach.
Wszystko to bowiem stoi na zbutwiałym i lichym fundamencie, który sie nazywa dobrym
uczynkiem, czyli Zakonem, choc przecie nie ma adnego dobrego uczynku, lecz sa jedynie
złe uczynki i nikt Zakonu nie spełnia (jak swiadczy Chrystus w Ewangelii Jana 7,19), ale
wszyscy go przekraczaja. Dlatego budowla, która na nim sie wznosi, jest .jedynie kłamstwem
i obłuda, nawet w tej czesci, gdzie jest najswietsza i najpiekniejsza.
40. Ta pokuta jest u chrzescijan czyms ciagłym i trwa a do smierci, poniewa mocuje sie ona
z grzechem pozostałym w ciele przez całe ycie, jak to ukazuje Paweł w Liscie do Rzymian 7,
23 i 8, 2, mówiac; e prowadzi bój z Zakonem, który jest w jego członkach itd. - i to nie
własnymi siłami, lecz darem Ducha Swietego, który przychodzi po odpuszczeniu grzechów i
codziennie oczyszcza z resztek grzechu, i wygania je, i zmierza do tego, by człowieka
oczyszczac, czynic prawym i uswiecac.
41. O tych wielkich sprawach nic nie wiedza papie , teolodzy, jurysci i inni ludzie z własnego
rozumu, lecz nauka ta jest objawiona z nieba przez Ewangelie, a okreslana jest przez
bezbo nych swietych, czyli obłudników, jako herezja.
42. Zreszta, jesliby wystapili jacys sekciarze, z których niejedni ju mo e istnieja, i w czasie
buntu chłopskiego40 ze mna samym sie stykali, reprezentujac poglad, e wszyscy, którzy raz
otrzymali Ducha, czyli odpuszczenie grzechów, i zostali wierzacymi, je eli nastepnie
zgrzesza, to jednak trwaja w wierze i grzech nic im nie zaszkodzi41. Stad wywodza sie ich
hasła: "Czyn, co chcesz, a jedynie wierz - nic ci nie zaszkodzi - wiara niweczy wszystkie
grzechy" itd.; dodaja do tego jeszcze: Je eli ktos po dojsciu do wiary i po otrzymaniu Ducha
zgrzeszy, taki nigdy prawdziwie nie miał ducha i wiary, [to powiem, i ] tak pomylonych ludzi
wielu ju widziałem i słyszałem, i obawiam sie, e w niektórych do chwili obecnej ten demon
[diabeł] w ukryciu mieszka.
43. Je eli wiec - powiadam - w przyszłosci mieliby tacy znowu sie pojawic, to nale y
wiedziec i nauczac, e je eli swieci [Wierzacy], którzy uwa aja, e dotad jeszcze maja grzech
pierworodny, i codziennie z powodu niego pokutuja, i z nim walcza, a niezale nie od tego
popadna w jawne grzechy, jak np. Dawid w cudzołóstwo, zabójstwo i bluznierstwo, to oni
odrzucaja wiare i Ducha Swietego i nie ma w nich wtedy wiary i Ducha Swietego.
44. Duch Swiety bowiem nie pozwala, a eby grzech panował i wzmagał sie, i zwyciestwo
odnosił, i dochodził do pełni, lecz On go powsciaga i hamuje, aby nie mógł czynic, co chce.
Je eli zas grzech czyni, co chce, to z pewnoscia traci sie Ducha Swietego i wiare, i ich tam nie
ma.
45. Tak bowiem mówi Jan: "Kto sie narodził z Boga, nie grzeszy i grzeszyc nie mo e" (I Jana
3,9). A jednak prawda jest tak e i to, co ten sam Jan powiada: "Je eli mówimy, e grzechu nie
mamy, kłamiemy i nie ma w nas prawdy Bo e" (I Jana 1, 8).
IV. O Ewangelii
Teraz powrócimy do Ewangelii, która nie w jeden tylko sposób udziela nam rady i pomocy
przeciwko grzechowi. Bóg bowiem jest przebogaty i szczodry w swojej łasce i dobroci. Po
pierwsze, przez Słowo mówione, którym nakazuje, aby w całym swiecie głoszone było
odpuszczenie grzechów; i to jest własciwa słu ba Ewangelii. Po drugie przez Chrzest; po
trzecie przez czcigodny Sakrament Ołtarza; po czwarte przez władze kluczy, a tak e przez
wzajemna rozmowe i pocieche braterska według Ewangelii Mateusza 18, 20: "Gdzie dwaj
albo trzej zgromadzeni sa..." itd.
V. O Chrzcie
1. Chrzest nie jest niczym innym, jak Słowem Bo ym połaczonym z zanurzeniem w wodzie,
według jego własnego ustanowienia i nakazu, czyli, jak Paweł powiada: "Kapiela wodna
przez Słowo" (Efez. 5, 26), i jak mówi Augustyn: "Niech dołaczy sie słowo do elementu, a
powstaje sakrament".
2. Dlatego nie podzielamy zdania Tomasza i mnichów kaznodziejów, czyli dominikanów,
którzy zapominajac o Słowie i ustanowieniu Bo ym powiadaja, e Bóg udzielił wodzie i
wło ył w wode moc duchowa, która przez wode obmywa z grzechu.
3. Nie podzielamy te zdania Szkota i minorytów, czyli mnichów franciszkanskich, którzy
nauczaja, e przez Chrzest zostaje grzech obmyty dzieki pomocnej obecnosci45 Bo ej woli i
e to obmycie dokonuje sie tylko przez Bo a wole, a bynajmniej nie przez Słowo i wode.
O chrzcie dzieci
4. Nauczamy, e nale y chrzcic dzieci. Przysługuje im bowiem tak e obiecane odkupienie
dokonane przez Chrystusa i Kosciół dłu ny im jest Chrzest i zwiastowanie owej obietnicy.
VI. O Sakramencie Ołtarza
1. O Sakramencie Ołtarza postanawiamy, e chleb i wino w Wieczerzy sa prawdziwym
ciałem i krwia Chrystusa i e udzielane i przyjmowane sa one nie tylko przez nabo nych, lecz
tak e przez złych chrzescijan i przez bezbo nych.
2. I e nie nale y udzielac jej [Wieczerzy] tylko pod jedna postacia. Nie potrzeba nam
bowiem owej pozornej madrosci [doxosophia], która by nas pouczała, e pod jedna postacia
udzielone zostaje tyle samo, co i pod obiema, jak nauczaja scholastycy i Sobór
Konstancjanski48.
3. Chocia bowiem przypadkowo mogłoby byc prawda, e pod jedna postacia udzielone
zostaje tyle samo, co pod obiema, to jednak udzielanie jej pod jedna postacia nie jest
wypełnieniem całego zarzadzenia i ustanowienia, dokonanego przez Chrystusa, przez Niego
przekazanego i poleconego.
4. Szczególnie zas potepiamy i odłaczamy od siebie w imieniu Pana wszystkich, którzy nie
tylko pomijaja udzielanie pod dwiema postaciami, lecz tak e w sposób tyranski mu
przeszkadzaja, potepiaja je i oczerniaja jako herezje, a w ten sposób siebie samych wynosza
ponad Chrystusa Pana i Boga naszego i przeciwstawiaja mu sie, i siebie wy ej od Chrystusa
stawiaja.
5. W sprawie transsubstancjacji49 (przemiany substancji elementów) w ogóle nie bierzemy
pod uwage sofistycznego, chytrego wymysłu, dzieki któremu zmyslaja, e chleb i wino
wyzbywaja sie i zatracaja swoja naturalna substancje i e zachowuje sie tylko kształt i barwa
chleba, a nie pozostaje on chlebem prawdziwym. Bardzo dobrze bowiem zgadza sie z Pismem
sw. to, e chleb jest obecny i nim pozostaje, jak sam Paweł to okresla: "Chleb, który
łamiemy" (I Kor. 10,16), i dalej: "Tak niechaj je z chleba" (I Kor. 11,28).
VII. O władzy kluczy
1. Władza kluczy jest to urzad i władza Koscioła, dana mu przez Chrystusa do zatrzymywania
i odpuszczania grzechów nie tylko powa nych i jawnych, lecz tak e drobnych i ukrytych,
znanych tylko Bogu, jak jest napisane w Psalmie 19,13: "Uchybienia - któ znac mo e?" A
Paweł w Liscie do Rzymian 7,25 uskar a sie, e ciałem słu y zakonowi grzechu". Gdy nie w
naszej to mocy jest, lecz jedynie do samego Boga nale y osadzac, jakie sa, jak wielkie i jak
liczne sa grzechy, jak napisano w Psalmie 143,2: "Nie wchodz, w sad ze sługa swoim,
poniewa nie bedzie usprawiedliwiony przed toba nikt z yjacych", a Paweł powiada: "Choc
do niczego sie nie poczuwam, jednak to mnie jeszcze nie usprawiedliwia" (I Kor. 4,4).
VIII. O spowiedzi
1. Chocia absolucja i władza kluczy równie jest ustanowiona w Ewangelii przez samego
Chrystusa pociecha i pomoca przeciwko grzechowi i obcia onemu sumieniu, nie nale y
bynajmniej w Kosciele znosic spowiedzi i absolucji, zwłaszcza z powodu sumien
niewyrobionych i bojazliwych i z powodu młodzie y nieokiełznanej i swawolnej, aby móc ja
przesłuchiwac, wybadywac i pouczac w nauce chrzescijanskiej50.
2. Wyliczanie grzechów zas powinno sie pozostawic wolnemu uznaniu ka dej, poszczególnej
jednostki, co chce, a czego nie chce wyliczyc. Dopóki bowiem jestesmy w ciele, nie
skłamiemy, gdy wyznajemy i powiadamy: Nedzny ja grzesznik, a grzechów moich jest
wiele". "Czuje inny zakon w członkach moich..." itd. (Rzym. 7, 23-24). A poniewa absolucja
pojedyncza, prywatna wywodzi sie z urzedowej, władzy kluczy, nie nale y jej zaniedbywac,
lecz jak najwy ej ja powa ac, jak i inne słu by chrzescijanskiego Koscioła powinny byc
wysoce powa ane.
3. A w tych sprawach, które dotycza Słowa mówionego i zewnetrznego, nale y mocno
trzymac sie tego, e Bóg nikomu nie udziela Ducha czy swojej łaski, jak tylko przez Słowo i
wraz ze Słowem zewnetrznym, które udzielanie Ducha poprzedza, bysmy w ten sposób
obronili sie przed "urojencami", to znaczy przed ludzmi niespokojnego ducha, którzy sie
chełpia, e maja Ducha przed zwiastowaniem Słowa i nawet bez Słowa, i dlatego oceniaja
Pismo sw. jako słowo ust (tj. mówione), i wykrecaja je, i przekrecaja według własnego
upodobania, jak to czynił (Tomasz) Münzer i czyni wielu innych do dzis dnia, którzy chca
wyraznie rozró niac miedzy Duchem i litera, a nie znaja ani jednego, ani drugiego i nie
wiedza, jakie zajac stanowisko.
4. Có na to rzec? Chyba to, e równie papiestwo jest po prostu czystym urojeniem, skoro
papie chełpi sie tym, e wszystkie prawa mieszcza sie; w skrzyni jego serca53 i cokolwiek
on w Kosciele wymysli i naka e, ma to charakter duchowy i jest sprawiedliwe, chocia by
ustanowił i nakazał cos ponad Pismo sw. i przeciwko Pismu sw. oraz słowu mówionemu54.
5. To zas, ogólnie biorac, jest ten stary szatan i wa , który tak e Adama i Ewe wprawił w
zachwycenie i odwiódł od zewnetrznego Słowa Bo ego do "urojenia" i do własnych
pogladów, czyli czegos, czego wszak sam dokonał przez inne zewnetrzne słowa.
6. Podobnie i dzisiaj nasi urojency potepiaja Słowo zewnetrzne, a jednak sami nie milcza, lecz
napełniaja swiat gadulstwem i pismidłami, jak gdyby rzeczywiscie Duch nie mógł przyjsc
przez pisma i słowo mówione apostołów, lecz przychodził dopiero przez ich słowa i pisma.
Dlaczegó wiec nie zaniechaja swoich kazan i swojego pisarstwa, a eby sani Duch przyszedł
do ludzi bez ich pism i przed ich pojawieniem sie, ale chełpia sie, e otrzymali Ducha bez
kazania Pism swietych? Lecz o tym ju nie czas i miejsce dalej siej rozwodzic, gdzie indziej
ju dostatecznie o tym powiedzielismy.
7. Albowiem tak e ci, którzy przed ochrzczeniem, wierza lub w czasie Chrztu zaczynaja
wierzyc, wierza dzieki poprzedniemu zewnetrznemu Słowu, tak jak dorosli; słysza bowiem,
e "Kto uwierzy i ochrzci sie, zbawiony bedzie" (Mar. 16,16), i chocia poczatkowo nie
wierzyli, po dziesieciu latach otrzymali Ducha i przyjeli Chrzest.
8. Według Dziejów Apostolskich (r. 10): Korneliusz długo przedtem, słyszał wsród Sydów,
e ma przyjsc Mesjasz, przez którego miał byc usprawiedliwiony przed Bogiem, zanosił te
miłe Bogu modlitwy i składał jałmu ny płynace z wiary (stad te Łukasz zwie go
sprawiedliwym, nabo nym i bogobojnym), a jednak bez owego uprzedniego Słowa i bez
słyszenia o nim nie mógł wierzyc i byc sprawiedliwym. Piotr zas otrzymał nakaz, aby mu
wyjawił, e Mesjasz, [co do którego dotad wierzył, e ma dopiero przyjsc] ju przyszedł, aby
jego wiara w Mesjasza majacego przyjsc nie trzymała go w niewoli u zatwardziałych i
niewierzacych Sydów, lecz aby wiedział, e ma byc zbawiony przez Mesjasza ju
przybyłego, i by nie zapierał sie go wespół z motłochem ydowskim ani go nie przesladował
itd.
9. Co te liczne słowa znacza? Streszczajac powiemy: "Urojenie" tkwi w Adamie i jego synach
od pierwszego upadku a do konca swiata, zaszczepione i wlane w nich przez starodawnego
smoka w postaci jakiegos jadu, i jest zarodzia, siła, yciem i moca wszystkich herezji i
papiestwa, i mahometanizmu.
10. Dlatego winnismy stale trwac przy tym, e Bóg nie chce z nami obcowac inaczej, jak
tylko przez Słowo mówione i sakrament, i e to, co bez Słowa i sakramentów w swojej
chełpliwosci podaje sie za Ducha, jest samym diabłem.
11. Albowiem Bóg nawet Moj eszowi zechciał ukazac sie w krzaku gorejacym i w
mówionym Słowie (II Moj . 3,2). I aden prorok, czy to Eliasz, czy Elizeusz, nie otrzymał
Ducha bez Dekalogu, czyli bez Słowa mówionego.
12. A Jan Chrzciciel nie został poczety bez uprzedniego słowa Gabriela (Łuk. 1,13-20) i nie
poruszył sie w łonie matki bez słpwa Marii (Łuk. 1,41). 13 Piotr zas powiada: "Prorocy
mówili nie z ludzkiej woli, lecz jako natchnieni Duchem Swietym swieci Bo y ludzie, którzy
nie byli swietymi bez słowa zewnetrznego ani nie byli pobudzeni do prorokowania przez
Ducha Swietego jako nieswieci czy pospolici, lecz byli swietymi, gdy przez nich przemawiał
Duch Swiety" (II Piotra 1,21; Dz. Ap. 28,25).

IX. O ekskomunice (wyłączeniu ze społeczności)ą

Ekskomunikę większ, jaką podtrzymuje papież, uważamy za karę świecką, a więc nie dotyczącą nas, sług Kościoła. Ta zas, którą on nazywa mniejszą, jest to prawdziwe i chrześcijańskie wyłączenie ze społeczności, które nie dopuszcza jawnych i uporczywych grzeszników do sakramentu i wspólnoty kościelnej, dopóki się nie poprawią i nie zaczną unikać występków. A słudzy [Kościoła] nie powinni mieszac tej kary kościelnej, czyli wyłączenia ze społeczności [kościelnej], z karami świeckimi.

X. O wyświęceniu, ordynacji i powołaniu

1. Jesliby biskupi spełniali w sposób nale yty swój obowiazek i troszczyli sie ó Kosciół i
Ewangelie, mo na by im w imie miłosci i spokoju, ale nie z musu, pozwolic, by ordynowali i
konfirmowali nas i naszych kaznodziejów, jednak e pod warunkiem, e zaniecha sie
wszelkiego kuglarskiego udawania, błazenstwa i na pokaz wystawionego poganskiego
zbytku.
2. Poniewa zas ani nie ma takich prawdziwych biskupów, ani takimi byc nie chca, lecz sa
władcami politycznymi i ksia etami, którzy ani nie ka a, ani nie nauczaja, ani nie chrzcza, ani
nie udzielaja Wieczerzy Panskiej, ani nie pełnia adnej funkcji ni słu by koscielnej,
przesladuja natomiast i skazuja tych, którzy jako powołani słu be te podejmuja, tote z ich
winy zaiste nie nale y Koscioła ogołocic ze sług i sług pozbawic.
3. Z tego powodu - jak nas o tym pouczaja dawne, podane przez ojców przykłady z dziejów
Koscioła - sami powinnismy i chcemy ordynowac nadajacych sie do tej słu by58. A
przeszkodzic nam w tym nie moga, nawet Według ich własnych praw, które potwierdzaja, e
tak e ordynowani przez heretyków byli prawidłowo ordynowanymi, i tej ordynacji nie
powinno sie zmieniac. A Hieronim pisze o zborze aleksandryjskim, e on pierwotnie
kierowany był wspólna praca biskupów, prezbiterów i duchownych.
XI. O mał enstwie kapłanów
1. Zakazujac mał enstwa duchownych i boski stan kapłanski obcia ajac stałym bez enstwem,
postapili zdradliwie, bez adnej uczciwej przyczyny, i w tym dokonali dzieła antychrysta,
tyranów i najgorszych niegodziwców, i stworzyli powody do wielu strasznych, wstretnych,
niezliczonych grzechów szpetnych chuci, w których ci dotad sie tarzaja.
2. Jak zas ani my nie mamy, ani oni nie maja mocy, aby z me czyzny zrobic kobiete lub z
kobiety me czyzne, lub ró nice miedzy płciami zatrzec, tak i oni nie maja mocy, aby
stworzenia Bo e rozdzielac, rozłaczac i zabraniac, by w mał enstwie uczciwie wspólnie
mieszkali i yli.
3. Dlatego nie chcemy godzic sie na haniebne ich bez enstwo i nie bedziemy go tak e
tolerowali, lecz chcemy miec wolnosc zawierania mał enstwa, jak je sam Bóg zarzadził i
ustanowił: Jego dzieła ani nie chcemy zrywac, ani obalac, ani mu przeszkadzac. Paweł
bowiem powiada (I Tym. 4, 1-3), e zabranianie mał enstwa jest nauka diabelska.
XII. O Kosciele
1. Nie przyznajemy im te wcale, e to oni sa Kosciołem, poniewa w rzeczywistosci
Kosciołem nie sa. Nie bedziemy tak e wysłuchiwali tego, co oni w imieniu Koscioła czy to
nakazuja, czy zakazuja.
2. Albowiem (Bogu dzieki) ju chłopiec siedmioletni wie dzisiaj, co to jest Kosciół,
mianowicie, e sa nim wierzacy, czyli swieci, owieczki słuchajace głosu swojego pasterza.
3. Tak bowiem modla sie (ju ) chłopcy: "Wierze w swiety Kosciół powszechny, czyli
chrzescijanski". A swietosc ta nie polega na lnianej koszulce, swietnej zwierzchniej szacie,
powłóczystej todze61 ani na innych ich ceremonialnych urzadzeniach, wymyslonych
przeciwko Pismu sw., lecz na Słowie Bo ym i na prawdziwej wierze.
XIII. W jaki sposób człowiek zostaje przed Bogiem usprawiedliwiony
i o dobrych uczynkach
1. Co dotad zawsze i pilnie o usprawiedliwieniu nauczałem, tego w najmniejszej mierze nie
moge zmienic, mianowicie e my - jak to Piotr powiada w Dziejach Apostolskich 15, 9 -
przez wiare otrzymujemy inne, nowe i czyste serce i e Bóg przez wzglad na Chrystusa,
naszego posrednika, uznaje nas za sprawiedliwych i swietych. A chocia grzech w ciele nie
jest jeszcze całkiem zniesiony i umarły, jednak Bóg nie chce nam go zaliczac ani pamietac.
2. Za ta wiara, za tym odnowieniem serca i za odpuszczeniem grzechów ida dobre uczynki. A
co w nich jest jeszcze skalane i niedoskonałe, to nie zostaje poczytane za grzech i za brak, i to
równie przez wzglad na Chrystusa, i w ten sposób cały człowiek, zarówno w tym, co
dotyczy jego osoby, jak i w tym, co dotyczy jego uczynków, jest sprawiedliwy i zwie sie
sprawiedliwym i swietym z czystej łaski i miłosierdzia w Chrystusie nad nami wylanego,
rozpostartego i pomno onego.
3. Dlatego nie mo emy chlubic sie z powodu zasług i uczynków, gdy spojrzy sie na nie bez
łaski i miłosierdzia, lecz jak jest napisane: "Kto sie chlubi, w Panu niechaj sie chlubi" (I Kor.
1,31), to znaczy, e ma łaskawego Boga. rak bowiem wszystko dobrze sie układa.
4. Mówimy oprócz tego, e "gdzie nie nastepuja dobre uczynki, tam wiara jest fałszywa, a nie
prawdziwa".

XIV. O slubach mniszych

1. Ponieważ śluby mnisze zasadniczo są sprzeczne z pierwszym naczelnym artykułem, dlatego należy je całkowicie znieść. O nich bowiem Chrystus powiada w Ewangelii Mateusza 24,5: "Ja jestem Chrystus..." itd.

2. Kto bowiem ślubuje żyć w klasztorze, ten wierzy, że podejmuje świętsze życie niż wiodą inni chrzescijanie, i chce swoimi uczynkami zasłużyć na niebo nie tylko dla siebie, lecz i dla innych. To zaś nie jest niczym innym, jak zaprzeczeniem Chrystusa.

3. A papiści nie wstydzą się mówić na podstawie swojego Tomasza, że ślub mniszy jest zrównany co do wartosci z Chrztem - to zaś jest bluźnierstwem wobec Boga.

XV. O tradycjach ludzkich

1. To co papiści mówią, że tradycje ludzkie przyczyniają się do odpuszczenia grzechów i że można nimi zasłużyć na zbawienie, jest jawną bezbożnością i rzeczą godną potępienia, jak powiada Chrystus: "Nadaremno mnie czczą, nauczając nauk i nakazów ludzkich" (Mat. 15,9) oraz: "Odwracają się od prawdy" (Tyt. 1,14).

2. Równie bezbożnością jest to, co mówią, że grzechem śmiertelnym jest, jeżeli ktoś nie zachowuje tych postanowień.

3. To są artykuły, co do których winienem być stały i będę stały aż do mojej śmierci, jeżeli Bóg da, i nie mogę w nich ani nic zmienić, ani w niczym ustąpić. Jeżeli ktoś inny zechce w czymkolwiek ustąpić, niech to uczyni z narażeniem na niebezpieczeństwo własnego sumienia.

4.Wreszcie pozostają jeszcze kuglarstwa papieskie, zawarte w głupich i dziecinnych artykułach, takich jak o poświęceniu świątyń, chrzczeniu dzwonów, poświęceniach ołtarzy i chrzczeniu stosowanym wobec ich fundatorów i tych, którzy uczestniczyli w kosztach itd. Takie chrzczenie dokonywane jest ku zniewadze, obeldze i zniesławieniu świętego Chrztu i dlatego w ogóle nie powinno być tolerowane.

5.Następnie chodzi jeszcze o święcenie świec, gałązek, placków, źdźbeł, roślin i wonności itd., co przecież nie da się nazwaę święceniem, lecz jest urąganiem i czystym błazeństwem, i oszustwem. A takich kuglarstw jest niezliczona wprost ilość, i te my pozostawiamy ich Bogu, a do uwielbiania im samym, aż się tym zmęczą. My nie powinniśmy mieć z tym nic do czynienia.

Dr Marcin Luter, podpisał.
Dr Justus Jonas, rektor, podpisał własnoręcznie.
Dr Jan Bugenhagen z Pomorza, podpisał.
Dr Kasper Cruciger, podpisał.
Mikołaj Amsdorff z Magdeburga, podpisał.
Jerzy Spalatyn z Altenburga, podpisał.
Ja, Filip Melanchton, powyższe artykuły aprobuję jako nabożne i chrześcijanskie; co do papieża zaś stwierdzam, że jeśliby na Ewangelię pozwolił, można by mu z naszej strony przyznać ze względu na pokój i powszechne uspokojenie chrzescijan, którzy już są pod jego władzą i w przyszłości pod jego władzą będą, zwierzchnictwo nad biskupami, jakie już z prawa ludzkiego gdzie indziej ma.
Jan Agricola z Eisleben, podpisał.
Gabriel Didymus (Zwilling), podpisał.
Ja, Urban Rhegius (Rieger), superintendent zborów w Księstwie Luneburskim, podpisuję w moim i braci moich imieniu, a także Kościoła Hanowerskiego.
Ja, Stefan Agricola (Castenpauer), sługa Kościoła w Kur, i ja, Jan Draconites (Drach), profesor i sługa Kościoła w Marburgu, podpisuję.
Ja, Konrad Figenbotz (Feigenbutz), na chwałe Bożą podpisuję, że tak, jak powyżej, wierzyłem i dotąd tak każę i mocno wierzę.
Vitus Dietrich, sługa Kościoła w Norymberdze.
Andrzej Osiander, sługa Kościoła w Norymberdze, podpisuję.
Erhard Schnepffius, kaznodzieja stuttgarcki, podpisuję.
Konrad Oettinger z Pfortheim, kaznodzieja ksiecia Ulryka.
Szymon Schneeweiss, proboszcz zboru w Crailsheim.
Jan Schlachinhauffen, pastor zboru w Coten. Jerzy Heltus z Forchheim.
Adam z Fuldy (Kraft), kaznodzieja z Hesji.
Antoni Corvinus (Rabe), kaznodzieja z Hesji.
Znowu ja, Jan Bugenhagen z Pomorza, podpisuję w imieniu magistra Jana Brenza, który odjeżdżając z Szmalkalden zlecił mi ustnie, a także listem, jaki pokazałem tym braciom, którzy już podpisali.
Ja, Dionizy Melander, podpisuję się pod Wyznaniem, Apologią i Konkordią odnośnie do Eucharystii.
Paweł Rhodius (Rhode), superintendent szczeciński.
Gerhard Oemcken, superintendent zboru w Minden.
Ja, Brixius Northanus (Thon Noirde), sługa zboru Chrystusowego, który jest w Soest, podpisuje sie pod Artykułami czcigodnego Ojca Marchia Lutra i wyznaje, że dotąd tak wierzyłem i nauczałem, i nadal przez Ducha Chrystusowego bedę wierzył i nauczał.
Michał Caelius, kaznodzieja w Mansfeldzie, podpisał. M. Piotr Geltner, kaznodzieja w Frankfurcie nad Menem, podpisał. Wendalin Faber, proboszcz w Seburgu koło Mansfeldu. Jan Aepjnus z Hamburga podpisał, a co do zwierzchności papieskiej, to wraz ze wszystkimi kaznodziejami Hamburga zgadza się ze zdaniem pana Filipa dokonanym na końcu.
Ja, Jan Aepinus, podpisuję.
Podobnie i ja, Jan Amsterdamus (Timan) z Bremy.
Ja, Fryderyk Myconius (Mecurn), pastor zboru w Gotha w Turyngii, podpisuję w imieniu własnym i Justusa Meriiusa (Menig) z Eisenach.
Ja, Jan Lang, doktor i kaznodzieja zboru w Erfurcie, w imieniu własnym i innych moich współpracowników w Ewangelii, mianowicie: licencjata Ludwika Platza z Melsungen, magistra Zygmunta Kirchnera,
Wolfganga Kismettera, Melchiora Weittmana, Jana Thala, Jana Kiliana, Mikołaja Fabera, Andrzeja Mensera, moją własną ręką podpisuję.
Także ja, Egidius Mecheler, własną ręką podpisuję.

deklaracja dostępności