DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI
indeks | antologia religijna | antologia filozoficzna | filozofia nauki
FORMUŁA ZGODY
Po śmierci Marcina Lutra w Kościele
ewangelicko-augsburskim pojawiły się rozłamy.
Po skomplikowanych negocjacjach w większości luterańskich rejonów
przyjęto w 1577 r. Formułę zgody.
Rozdział "O wieczerzy pańskiej" ostatecznie przekreślił szanse na
zbliżenie z Kościołem ewangelicko-reformowanym.
W 1580 r. w nakładzie 6000 egzemplarzy opublikowano Księgę zgody,
która zawierała Credo apostolskie, Credo
nicejsko-konstantynopolitańskie i Symbol atanazjański,
a przede wszystkim Sześć Ksiąg Wyznaniowych stanowiących do dziś
podstawę jedności Kościoła ewangelicko-augsburskiego:
Augsburskie Wyznanie Wiary
(1530),
Obronę Wyznania Augsburskiego,
Artykuły szmalkaldzkie (1537),
Mały Katechizm Marcina Lutra,
Duży Katechizm Marcina Lutra,
Formułę zgody (1577).
1. O GRZECHU PIERWORODNYM
2. O WOLNEJ WOLI
3. O SPRAWIEDLIWOŚCI WIARY PRZED BOGIEM
4. O WIECZERZY PAŃSKIEJ
5. O OSOBIE CHRYSTUSA
6. O WIECZNEJ OPATRZNOŚCI I WYBORZE BOŻYM
7. O ZSTĄPIENIU CHRYSTUSA DO PIEKIEŁ
8. O DOBRYCH UCZYNKACH
9. O ZAKONIE I EWANGELII
10. O TRZECIEJ FUNKCJI ZAKONU
11. O KOŚCIELNYCH OBRZĘDACH
12. O INNYCH HEREZJACH I SEKTACH
Istota sporu
Czy grzech pierworodny jest właściwie i bez żadnej różnicy tylko zepsutą naturą, substancją i istotą człowieka, czy też zasadniczą i najszlachetniejszą częścią jego istoty, uważaną za rozumną duszę w jej apogeum i mocy? Czy rzeczywiście jest jakaś różnica pomiędzy substancją, naturą, istotą, ciałem i duszą człowieka po upadku a grzechem pierworodnym, tak że czymś innym jest natura, a czymś innym sam grzech pierworodny, który tkwi w zepsutej naturze i ją wypacza?
Affirmativa. Czysta nauka, wiara i wyznanie, zgodnie z ustaloną powyżej normą i użytecznym wykładem.
I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że jest różnica pomiędzy samą naturą człowieka – i to nie tylko w tym, jak został on stworzony przez Boga w czystości, świętości i bez grzechu, lecz również w tym, jak ją teraz po upadku mamy; jest to różnica, można rzec, pomiędzy samą naturą, która także i po upadku jest i zostaje tworem Boga – a grzechem pierworodnym, przy czym owa różnica między naturą a grzechem pierworodnym jest taka, jaka jest pomiędzy dziełem Boga a dziełem diabła.
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż należy się usilnie starać o to, aby ta różnica została zachowana, a to dlatego że doktryna utrzymująca, iż nie ma żadnej różnicy między zepsutą naturą człowieka a grzechem pierworodnym, jest sprzeczna z podstawowymi artykułami naszej wiary o stworzeniu, zbawieniu, uświęceniu i zmartwychwstaniu naszego ciała i nie może się ostać obok tych nietykalnych artykułów.
Bóg stworzył bowiem nie tylko ciało i duszę Adama i Ewy przed upadkiem, lecz również nasze ciała i dusze po upadku, z tym że są one już zepsute. I zaiste dziś jeszcze Bóg uważa nasze stworzone dusze i ciała za swoje dzieło, jak jest napisane: „Twoje ręce ukształtowały mnie i wszystko, co mnie otacza” (Hi 10,8; 5 Mż 32,18; Iz 45,9nn, 54,5, 64,8; Dz 17,28; Ps 100,3, 139,14; Kz 12,1).
Również i Syn Boży, na mocy unii personalnej, przyjął taką ludzką naturę, lecz bez grzechu, i wziąwszy na siebie nie obce, lecz nasze ciało, połączył je tak wybornie, iż stał się naszym prawdziwym bratem, jak zaświadcza List do Hebrajczyków: „Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział” i: „Przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci” (Hbr 2,14.16). To nasze ludzkie ciało Chrystus zbawił – jako swoje dzieło – i jako takie uświęcił je, wzbudził z umarłych i ozdobił niezmienną chwałą. Natomiast grzechu pierworodnego nie stworzył, nie przyjął, nie zbawił, nie usprawiedliwia, także nie wzbudzi go w wybranych ani nie ozdobi niebiańską chwałą, ani nie zbawi, lecz grzech zostanie zniszczony całkowicie w chwalebnym zmartwychwstaniu.
Z tego, o czym wspomnieliśmy, łatwo poznać różnicę między zepsutą naturą a skażeniem, jakie tkwi w naturze i przez które natura została zepsuta.
III Jednakże, przeciwnie, wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż grzech pierworodny nie jest bynajmniej nieznacznym, lecz tak gruntownym zepsuciem ludzkiej natury, że nie zostawia nic zdrowego i niezepsutego na ciele i duszy człowieka, albo raczej w jego wewnętrznych i zewnętrznych siłach. Kościół tak śpiewa: „Przez upadek Adama całe nędzne ludzkie ciało, jego natura i sama istota zostały ogołocone i zepsute”. To zepsucie jest tak wielkie, iż nie można go wyrazić słowami ani zgłębić bystrym ludzkim rozumem, lecz może być poznane tylko przez objawione Słowo Boże. Zapewniamy też zaiste, iż nikt nie może oddzielić tak zepsutej natury od samej natury tylko sam Bóg, co dokonuje się zupełnie przez śmierć w chwalebnym zmartwychwstaniu. Tam bowiem nasza natura, jaką teraz nosimy, bez grzechu pierworodnego i zupełnie od niego oddzielona i uwolniona na nowo powstanie i będzie się radować życiem wiecznym. Tak bowiem jest napisane: „Chociaż skóra moja jest tak poszarpana, uwolniony od swego ciała będę oglądał Boga. Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go” (Hi 19,26).
Negativa. Odrzucenie fałszywych doktryn, sprzecznych z właściwą, czystą nauką.
I Wobec tego odrzucamy i potępiamy doktrynę, która utrzymuje, iż grzech pierworodny jest jedynie jakimś reatum lub długiem, przypisanym nam za obce uchybienie, bez żadnego zepsucia naszej natury.
II Również odrzucamy doktrynę głoszącą, iż nieokiełznane żądze nie są grzechami, lecz nabytymi istotnymi właściwościami natury, oraz że wspomniane przedtem przez nas braki nie są grzechem, dla którego człowiek nie związany z Chrystusem, powinien być dzieckiem gniewu.
III Odrzucamy również herezję Pelagiusza, która utrzymuje, że natura ludzka także po upadku nie jest zepsuta i że zapewne w duchowych sprawach pozostała cała i czysta w swoich naturalibus, tj. w swoich naturalnych właściwościach.
IV Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko pochodzącą z zewnątrz jakąś małą, nieznaczną skazą lub plamką, pomimo której natura zachowała swoje dobre właściwości, również w sprawach duchowych.
V Odrzucamy, że grzech pierworodny jest tylko zewnętrzną przeszkodą dla dobrych sił duchowych, a nie ich osłabieniem lub brakiem; jak magnes polany sokiem czosnkowym nie zostaje pozbawiony przez to swojej naturalnej właściwości przyciągania żelaza, lecz jedynie natrafia na opór, tak przeszkoda może być łatwo usunięta jak zmyta plama na ścianie, która kształt swój i barwę.
VI Odrzucamy, że natura i istota człowieka nie są zupełnie zepsute, lecz że w człowieku tkwi aż dotąd coś dobrego także w sprawach duchowych, mianowicie: umiejętność, zręczność, pilność, pracowitość i zdolność, które pozwalają rozpocząć, wykonać i osiągnąć coś dobrego w sprawach duchowych.
VII Z drugiej strony też odrzucamy fałszywą doktrynę manichejczyków, która naucza, iż grzech pierworodny został wlany w naturę przez szatana jako coś swoistego i samoistnego i jest z nią tak zmieszany, jak są zmieszane trucizna i wino.
VIII Odrzucamy, że grzeszy nie człowiek żyjący, lecz coś innego i obcego, co w nim tkwi; dlatego należy obwiniać nie samą naturę, lecz tylko grzech pierworodny tkwiący w naturze.
IX Odrzucamy i potępiamy również herezję manichejską, która twierdzi, iż grzech pierworodny jest zupełnie, bez żadnej różnicy, samą substancją, naturą i istotą zepsutego człowieka. Nie ma zatem żadnej różnicy pomiędzy zepsutą samą w sobie naturą po upadku a grzechem pierworodnym, i nie należy zastanowić się nad tą różnicą, ani też w ogóle myśleć nad tym, jak można by oddzielić grzech pierworodny od natury.
X Dr Luter nazywa taki grzech pierworodny grzechem naturalnym, personalnym, istotnym, i to nie dlatego, jakoby natura, osoba lub istota człowieka, bez jakiejkolwiek różnicy, były tym grzechem pierworodnym, lecz dlatego, żeby w ten sposób wyrazić, jak też można lepiej wskazać różnicę między grzechem pierworodnym, tkwiącym w naturze człowieka, a innymi grzechami zwanymi normalnymi (actualia).
XI Grzech pierworodny wszak nie jest złem, które czynnie się popełnia, lecz jest tym złem, które tkwi w samej naturze, substancji oraz istocie człowieka. Należy to tak zrozumieć: Gdyby nawet w sercu skażonego człowieka już więcej nie zrodziłaby się żadna zła myśl, nie wypowiedziałby on żadnego bezużytecznego słowa, nie popełniłby żadnego złego czynu ani zbrodni, to jednak i tak jego natura jest zepsuta przez grzech pierworodny, który jest nam przyrodzony z powodu zepsutego nasienia i który jest również źródłem wszystkich innych doraźnych grzechów, jak złe myśli, złe słowa i haniebne czyny. Tak bowiem czytamy, jak napisano: „Z serca pochodzą złe myśli” (Mt 15,19) i w innym miejscu: „Myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego” (1 Mż 8,21 oraz 6,5 ).
XII Można także zauważyć niejednoznaczne rozumienie słowa „natura”, pod którym manichejczycy ukrywają swoją herezję, wprowadzając przez to często w błąd prostych ludzi. Raz bowiem słowo „natura” oznacza samą istotę człowieka, gdy się powiada: „Bóg stworzył ludzką naturę”. Innym razem przez słowo „natura” rozumie się znowu jakąś dobrą lub złą właściwość, brak lub wadę jakiejś rzeczy, tkwiącej w samej naturze, gdy mówimy: „Do natury żmii należy kąsać, naturą człowieka jest grzeszyć i grzech”. Według takiego rozumienia słowo „natura” określa nie samą istotę człowieka, lecz coś, co na stałe tkwi w naturze lub w istocie.
XIII Co zaś dotyczy łacińskich wyrażeń substantia i accidens, to – ponieważ nie występują one w Piśmie Świętym, a ponadto nie są znane ogółowi – należy ich unikać w publicznych kazaniach, jakimi poucza się prosty lud, z którym wszak należy się liczyć i mówić o sprawach zwyczajnych i mało znanych.
W szkołach zaś i wśród uczonych (którym dobrze jest znane znaczenie tych wyrażeń i którzy właściwie się nimi posługują, przy czym określenia te są słusznie używane w celu właściwego rozróżnienia istoty jakiejś rzeczy i jej przydanych właściwości) należy utrzymać je w dyskusji nad grzechem pierworodnym. Różnica wszak pomiędzy dziełem Boga a diabła jest najlepiej dostrzegalna w tym, iż diabeł nie może stworzyć żadnej substancji, lecz przypadkowo może tylko zniweczyć, za pozwoleniem Pana, stworzoną przez Boga substancję.
Istota sporu
Chociaż wolę człowieka można odnieść do czterech odmiennych stanów, mianowicie do stanu: po pierwsze – przed upadkiem; po drugie – po upadku; po trzecie – po nowonarodzeniu; po czwarte – po zmartwychwstaniu ciała, to jednak najważniejsza kwestia, dotycząca woli i uzdolnień człowieka, tkwi jedynie w drugim stanie i dotyczy pytania: Jakie uzdolnienia posiada człowiek sam z siebie w sprawach duchowych po upadku naszych prarodziców przed swoim nowonarodzeniem oraz czy człowiek, zanim zostanie nowonarodzony przez Ducha Świętego, potrafi sam, o własnych siłach, przyjąć i przywłaszczyć sobie Bożą łaskę, która jest mu ofiarowana przez Ducha Świętego w Słowie i ustanowionych Bożych Sakramentach, czy nie?
Affirmativa. Oto czysta nauka o tym artykule, zgodna z niewzruszoną normą Słowa Bożego:
I Taka jest nasza wiara, nauka i wyznanie w tej kwestii, iż rozum i umysł człowieka w sprawach duchowych są zupełnie zaślepione i własnymi siłami nie potrafią niczego pojąć. Tak jest napisane: „Człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dla niego głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać” (1 Kor 2,14).
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy również, iż nieodrodzona jeszcze wola człowieka jest nie tylko odwrócona od Boga, lecz jest także Jego przeciwniczką, tak że woli i wybiera to, co jest złe i co sprzeciwia się woli Bożej. Jest bowiem napisane: „Myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego” (1 Mż 8,21) oraz: „Zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może” (Rz 8,7). Dlatego wierzymy, że jak mało prawdopodobne jest, by martwe ciało mogło samo siebie ożywić i przywrócić sobie życie w ciele, tak też jest mało prawdopodobne, by człowiek, który umarł duchowo dla grzechu, mógł mieć dla siebie jakąkolwiek możliwość powrotu do życia duchowego, jak napisano: „Którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem” (Ef 2,5) oraz: „Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga” (2 Kor 3,5).
III Nawrócenia zaś człowieka dokonuje Duch Święty, który sprawia to nie bez środków, lecz realizując swój zamysł zazwyczaj posługuje się kazaniem i słuchaniem Słowa Bożego, jak napisano, że Ewangelia „jest mocą Bożą ku zbawieniu” (Rz 1,16). I rzeczywiście, Bóg pragnie, by słuchano Jego Słowa i by nie zatykano uszu przed zwiastowaniem (Ps 95,8). W tym Słowie jest obecny Duch Święty, który otwiera ludziom serca, by, podobnie jak Lydia w Dziejach Apostolskich (16,4) uważnie baczyli i zostali nawróceni jedynie przez łaskę i moc Ducha Świętego, który jedynie i wyłącznie sprawia nawrócenie człowieka. Jeśli bowiem nie ma łaski Ducha Świętego, to nasze chcenie i bieganie, nasze sadzenie, sianie i polewanie są daremne (Rz 9,16; 1 Kor 3,7), jeśli On nie da wzrostu, jak Chrystus powiada: „Beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15,5). I zaiste tutaj, tymi krótkimi słowami, odmawia wolnej woli wszystkie uzdolnienia, przypisując wszystko łasce Bożej, „by nikt nie miał przed Bogiem niczego, z czego by się chlubił” (1 Kor 1,29; 2 Kor 12,5; Jer 9,23).
Negativa. Odrzucenie kontrowersyjnej i fałszywej doktryny:
Odrzucamy i potępiamy zatem wszystkie już przytoczone herezje, które nie zgadzają się z normą Słowa Bożego.
I Po pierwsze, odrzucamy niedorzeczną doktrynę filozofów stoickich jak również urojenie manichejczyków, którzy nauczali, iż wszystko, co się dzieje, musi się tak stać i nie może dziać się inaczej, że człowiek musi wszystko czynić z przymusu, także i to, co wykonuje w sprawach jawnych i co zmusza go do popełniania niegodziwych czynów i występków, jak nieokiełznane żądze, rabunki, zabójstwa, kradzieże itp.
II Odrzucamy również nieprzydatną herezję pelagian, którzy nie wahali się przyznać, iż człowiek jest w stanie o własnych siłach, bez łaski Ducha Świętego, nawrócić się sam do Boga, uwierzyć w Ewangelię, poddać się w sercu zakonowi Bożemu i w ten sposób zasłużyć sobie na odpuszczenie grzechów i życie wieczne.
III Oprócz tych herezji odrzucamy także fałszywą doktrynę semipelagian, którzy nauczają, iż człowiek o własnych siłach potrafi dać początek swojemu nawróceniu, lecz nie może go doprowadzić do końca bez łaski Ducha Świętego.
IV Odrzucamy też nauczanie, że jest możliwe, iż człowiek nie odrodzony, z wolną wolą, przed swoim nowonarodzeniem jest zapewne zbyt słaby, by zapoczątkować swoje nawrócenie i o własnych siłach nawrócić się do Boga i poddać się całym sercem Bożemu zakonowi. Jednak, jeśli Duch Święty przez zwiastowanie Słowa daje początek i przez Słowo oferuje człowiekowi swoją łaskę, to wola człowieka, o własnych i naturalnych siłach i w jakiś sposób potrafi wesprzeć i dopomóc w nawróceniu czemuś, co jest małe, niepozorne i słabe, by samo mogło przyjąć i przysposobić się do łaski, przywłaszczyć i przygarnąć ją i uwierzyć Ewangelii.
V Odrzucamy, że człowiek po nowonarodzeniu może w pełni przestrzegać i wypełniać Boży zakon i że takie wypełnienie jest naszą sprawiedliwością przed Bogiem, którą zasługujemy sobie na życie wieczne.
VI Odrzucamy i potępiamy też herezję entuzjastów, którzy zmyślają, iż Bóg ludzi do siebie przyciąga, oświeca, usprawiedliwia i zbawia, i to bez jakichkolwiek środków, bez słuchania Słowa Bożego i bez sprawowania sakramentów. Entuzjastami nazywamy tych, którzy lekceważą zwiastowanie Słowa Bożego i czekają na oświecenie Ducha Świętego z nieba.
VII Odrzucamy pogląd, że Bóg przez nawrócenie i nowonarodzenie człowieka niszczy zupełnie substancję i istotę starego Adama, zwłaszcza całkowicie rozumową duszę, i tworzy z niego przez takie nawrócenie i nowonarodzenie nową istotę duszy.
VIII Odrzucamy stosowanie powiedzenia bez wyjaśnienia, że wola człowieka przed, podczas i po nawróceniu sprzeciwia się Duchowi Świętemu i że Duch Święty jest darowany tym, którzy rozmyślnie i nieustannie sami do Niego się odwołują. Bóg bowiem przez nawrócenie z niechętnych czyni chętnych i zamieszkuje w chętnych, jak mawiał Augustyn.
Co zaś dotyczy pewnych powiedzeń, tak niektórych Ojców Kościoła, jak i niektórych nowszych nauczycieli, że „Bóg przyciąga do siebie, lecz przyciąga tych, którzy tego pragną” i że „wola człowieka w nawróceniu nie jest bezczynna, lecz coś wykonuje”, to orzekamy, iż nie odpowiadają one właściwości dobrej mowy. Takie bowiem powiedzenia zostały przytoczone dla podkreślenia fałszywego mniemania o współudziale ludzkiej woli w nawróceniu człowieka wbrew doktrynie, która przypisuje to dzieło jedynie łasce Bożej. Dlatego uważamy, że należy unikać tego rodzaju powiedzeń, gdy traktuje się o nawróceniu człowieka do Boga.
Natomiast poucza się słusznie, że Bóg w nawróceniu przez przyciąganie mocą Ducha Świętego (przez powiew i działanie) czyni z ludzi opornych i niechętnych ludzi ochotnych i że po nawróceniu wola odrodzonego człowieka w codziennych ćwiczeniach pokuty nie jest bezczynna, lecz także współdziała we wszystkich działaniach Ducha Świętego, jakie ten przez nas wykonuje.
IX Poucza się tak jak dr Luter napisał, że wola człowieka zachowuje się w nawróceniu „pure passive” (zupełnie bezczynnie); należy przyjąć to w sposób właściwy i prawidłowy i należy rozumieć „respectu divinae, gratiae in accendendis novis motibus”, to znaczy, że Duch Boży przez usłyszane Słowo lub sprawowanie Sakramentów dociera do woli człowieka i doprowadza do nawrócenia i nowonarodzenia. Skoro bowiem Duch Święty sam to osiągnął i tego dokonał, a wola człowieka jedynie przez Boską moc i działanie została przemieniona i odnowiona, to nowa wola człowieka rzeczywiście jest środkiem i narzędziem Boga Ducha Świętego do tego stopnia, iż nie tylko przyjmuje łaskę, lecz również współdziała z Duchem Świętym w Jego dalszym działaniu.
Przed nawróceniem człowieka więc są obecne dwie istotne siły twórcze (do dokonania nawrócenia), mianowicie, Duch Święty i Słowo Boże, które jest narzędziem Ducha Świętego, przez które dochodzi do nawrócenia człowieka. Tego Słowa człowiek powinien uważnie słuchać, tak, by je przywłaszczył sobie przez prawdziwą wiarę, a w żadnym razie przez swoje własne siły, aby mógł je zatrzymać jedynie dzięki łasce i działaniu Boga Ducha Świętego.
O SPRAWIEDLIWOŚCI WIARY PRZED BOGIEM
Istota sporu
Jednomyślną zgodnością naucza się w naszych kościołach według normy Słowa Bożego i treści Wyznania augsburskiego, iż my, bardzo nędzni grzesznicy, jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni przed Bogiem jedynie przez wiarę w Chrystusa i że sam Chrystus jest naszą sprawiedliwością. On zaś, Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel i nasza sprawiedliwość, jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, albowiem boska i ludzka natura stanowią personalną jedność (Jr 23,6; 1 Kor 1,30; 2 Kor 5,21). Powstało więc pytanie: według której natury Chrystus jest naszą sprawiedliwością? Przy tej sposobności zostały wprowadzone do paru Kościołów dwie sprzeczne herezje.
Jedni bowiem sądzili, iż Chrystus jest naszą sprawiedliwością jedynie według Boskiej natury, jeśli zamieszkuje w nas przez wiarę. Dla tej zamieszkałej przez wiarę natury Boskiej wszystkie ludzkie grzechy są jak kropla wody w morzu. Przeciwko takiemu poglądowi inni wystąpili twierdząc, że Chrystus jest naszą sprawiedliwością jedynie według ludzkiej natury.
Affirmativa. Czysta nauka Kościołów chrześcijańskich przeczy tym dwóm wspomnianym herezjom.
I Wbrew tym dwóm odrzuconym herezjom wierzymy, nauczamy i wyznajemy jednomyślnie, iż Chrystus jest naszą sprawiedliwością, i to ani jedynie według Boskiej natury, ani jedynie według ludzkiej natury, lecz że cały Chrystus jest nią według obu natur, a to tylko dla swojego posłuszeństwa, jakie okazał jako Bóg i człowiek aż do ostatecznej śmierci, czym pozyskał dla nas odpuszczenie grzechów i życie wieczne: „Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało sią grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia” (Rz 5,19).
II Przeto wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że taka jest nasza sprawiedliwość przed Bogiem, iż Pan odpuszcza nam grzechy z wielkiej łaski, bez żadnego względu na nasze poprzednie, teraźniejsze i przyszłe uczynki, bez godności i zasługi. Bóg bowiem daruje i policzy nam sprawiedliwość posłuszeństwa Chrystusa, dla której to sprawiedliwości jesteśmy u Boga przyjmowani dla łaski i uznani za sprawiedliwych.
III Wierzymy, nauczamy i wyznajemy również, iż wiara jest środkiem i narzędziem, przez które przywłaszczamy sobie Chrystusa Zbawiciela, i w Chrystusie ową sprawiedliwość, która może ostać się przed sądem Bożym. Przez Chrystusa bowiem taka wiara jest nam poczytana za sprawiedliwość (Rz 4,5).
IV Następnie wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż taka usprawiedliwiająca wiara nie jest zwyczajną znajomością historii o Chrystusie, lecz jest niezmiernym darem Boga, dzięki któremu poznajemy właściwie w Słowie Ewangelii Chrystusa naszego Odkupiciela i ufamy Jemu, że jedynie dla Jego posłuszeństwa, z łaski mamy odpuszczenie grzechów i jesteśmy uznani przed Bogiem Ojcem za świętych i sprawiedliwych i dostępujemy wiecznego zbawienia.
V Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż zgodnie z treścią Pisma Świętego wyrażenie iustificare (usprawiedliwiać) oznacza w tym artykule tyle, co „uwalniać od grzechów”, jak to można wykładać według wypowiedzi Salomona: „I ten, kto uwalnia winnego, i ten, kto skazuje niewinnego, obaj są ohydą dla Pana” (Prz 17,15) oraz według św. Pawła: „Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia” (Rz 8,33).
Jeśli zamiast wyrażenia iustificatio (usprawiedliwienie) stosuje się słowa regeneratio i vivificatio (odrodzenie i ożywienie) – co ma miejsce w Apologii Wyznania augsburskiego – to należy je rozumieć w tym samym znaczeniu. Inaczej bowiem należy rozumieć sens o odnowieniu człowieka, które w sposób zasadniczy należy odróżnić od usprawiedliwienia z wiary.
VI Wierzymy, nauczamy i wyznajemy także, iż jeśli prawowierni wyznawcy Chrystusa i nowonarodzeni są wystawieni na wszelkie słabości i ułomności aż do śmierci, to jednak z tego powodu nie powinni wątpić ani w sprawiedliwość, jaka jest im poczytana przez wiarę, ani w wieczne zbawienie, lecz tym mocniej powinni przyjąć za pewne to, że przez Chrystusa, zgodnie z obietnicą i świętą Ewangelią, mają łaskawego Boga.
VII Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż dla zachowania czystej nauki o sprawiedliwości wiary przed Bogiem jest konieczne, by jak najuważniej przestrzegano particulae exclusivae (którymi apostoł Paweł całkowicie oddziela zasługę Chrystusa od naszych uczynków, przypisując chwałę wyłącznie Bogu, jak Paweł pisze: „Z łaski, darmo, bez zasługi, bez zakonu, bez uczynków i nie z uczynków” (Ga 2,16). Wszystkie wyrażają to samo: „Tylko przez wiarę w Chrystusa jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni” (Ef 2,8; Rz 1,17; 3,24; 4,3 nn; Ga 3,11; Hbr 11).
VIII Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że chociaż poprzedzająca skrucha i następujące po niej nowe posłuszeństwo nie należą do artykułu o usprawiedliwieniu przed Bogiem, to jednak nie powinna być wymyślona taka usprawiedliwiająca wiara, która mogłaby zakładać, iż jednocześnie może istnieć obok siebie skłonność zarówno do grzechu, jak i do postępowania wbrew sumieniu. Lecz skoro człowiek jest usprawiedliwiony przez wiarę, to prawdziwa, żywa wiara jest czynna w miłości (Ga 6,6), a dobre uczynki zawsze z niej wynikają i są razem z nią, i na pewno można je znaleźć, o ile wiara jest prawdziwa i żywa. Prawdziwa bowiem wiara nigdy nie jest sama, lecz zawsze posiada przy sobie miłość i nadzieję.
Negativa. Odrzucenie kontrowersyjnej i fałszywej nauki:
Odrzucamy i potępiamy wszystkie fałszywe herezje, jakie teraz przytoczymy.
I Chrystus jest naszą sprawiedliwością jedynie według Boskiej natury.
II Chrystus jest naszą sprawiedliwością jedynie według ludzkiej natury.
III W wypowiedziach proroków i apostołów, tam gdzie traktuje się o usprawiedliwieniu z wiary, wyrażenia iustificare (usprawiedliwiać) i iustificari (być usprawiedliwionym) nie oznaczają tego samego, podobnie jak nie jest tym samym odpuszczać grzechy i być uwolnionym od nich oraz otrzymać odpuszczenie grzechów. Natomiast przez wlaną przez Ducha Świętego miłość, moc i uczynki, wypływające z miłości, stajemy się w rzeczywistości usprawiedliwieni przed Bogiem.
IV Wiara zważa nie tylko na posłuszeństwo Chrystusa, lecz też na Jego Boską naturę, i na to, w jaki sposób ona w nas zamieszkuje i działa oraz jak przez takie zamieszkiwanie nasze grzechy są zakryte.
V Wiara tak ufa posłuszeństwu Chrystusa, że może się zatrzymać i trwać także w człowieku, który jest pozbawiony prawdziwej pokuty i nie ma w nim miłości, lecz wbrew sumieniu trwa nieustannie w grzechach.
VI W wierzących nie zamieszkuje sam Bóg, lecz jedynie Boże dary.
VII Wiara zbawia nas dlatego że odnowienie, bazujące na miłości względem Boga i bliźniego, bierze swój początek w nas przez wiarę.
VIII Wiara zajmuje pierwsze miejsce w usprawiedliwieniu, chociaż do naszej sprawiedliwości przed Bogiem należą również odnowienie i miłość. One wprawdzie nie stanowią najważniejszej przyczyny naszej sprawiedliwości, lecz jednak bez odnowienia i miłości nasza sprawiedliwość przed Bogiem byłaby niepełna i niedoskonała.
IX Wierzący w Chrystusa są usprawiedliwieni i zbawieni przed Bogiem zarówno przez poczytaną sprawiedliwość Chrystusa, jak i przez na nowo rozpoczęte posłuszeństwo albo częściowo przez poczytanie sprawiedliwości Chrystusa i częściowo przez na nowo rozpoczęte posłuszeństwo.
X Obietnica łaski jest nam przyswajana w sercu przez wiarę, z kolei także przez ustnie zmawiane wyznanie oraz przez inne cnoty.
XI Wiara nie usprawiedliwia bez dobrych uczynków, tak że dobre uczynki są koniecznie potrzebne przy usprawiedliwieniu i bez ich współudziału człowiek nie może być usprawiedliwiony.
Chociaż nauczycieli zwingliańskich nie można zaliczyć do tych teologów, którzy uznają i przyznają się do Wyznania augsburskiego, zwłaszcza że wtedy, gdy Wyznanie to zostało opublikowane, zdystansowali się od nich, to jednak, gdy teraz podstępnie wdzierają się do ich zgromadzeń i pod pretekstem tego chrześcijańskiego wyznania usiłują obszernie rozpowszechnić swój błąd, chcemy pouczyć o tym sporze koniecznie także zbór Boży.
Istota sporu jaki istnieje odnośnie do tego artykułu między nami a sakramentarzami.
Należy zapytać, czy w Świętej Wieczerzy są obecne w sposób istotny i rzeczywisty prawdziwe ciało i prawdziwa krew naszego Pana Jezusa Chrystusa i czy są one rozdzielane z chlebem i winem i spożywane ustami przez wszystkich przystępujących do tego Sakramentu, godnych czy niegodnych, dobrych czy złych, wierzących czy niewierzących jednak tak, iż wierzący otrzymują w Wieczerzy Pańskiej pociechę i życie, a niewierzący spożywają ją na sąd? Zwolennicy Zwingliego zaprzeczają obecności i rozdzielaniu ciała i krwi Chrystusa w Świętej Wieczerzy, my natomiast ją akceptujemy.
Aby wyjaśnić ten spór, należy najpierw zaznaczyć, że istnieją dwie grupy sakramentarzy. Jedni są zupełnie niedorzeczni. Ci otwarcie wyznają jasno i wyraźnie to, co w swoim sercu myślą, a mianowicie, że w Wieczerzy Pańskiej jest obecne nic więcej aniżeli zwykły chleb i wino, które są w niej rozdzielane i spożywane ustami. Drudzy zaś są przebiegli i podstępni, i zapewne najbardziej szkodliwi ze wszystkich sakramentarzy. Ci, wypowiadając się na temat Wieczerzy Pańskiej, posługują się częściowo naszymi słowami i podają, że sami wierzą w obecność prawdziwego, istotnego i żywego ciała i krwi Chrystusa w Wieczerzy Świętej, jednak twierdzą, iż obecność i spożywanie mają miejsce w sposób duchowy, co dzieje się przez wiarę. I ci ostatni tymi błędnymi słowami przykrywają i utrzymują to samo bezsensowne mniemanie, jakie mają pierwsi, mianowicie, iż w Wieczerzy Pańskiej jest obecne i spożywane nic więcej aniżeli chleb i wino. Słowo bowiem spiritualiter (Duchowo) oznacza dla nich nic innego, jak Ducha Chrystusa lub moc nieobecnego ciała Chrystusa i Jego obecnej zasługi. Samo zaś ciało Chrystusa w żaden sposób nie jest obecne, lecz myślą, i przebywa ono jedynie wysoko w niebie; twierdzą, iż powinniśmy wznieść się wysoko myślami wiary, wejść do nieba i tam szukać ciała i krwi Chrystusa, w żadnym zaś razie w chlebie i winie Świętej Wieczerzy.
Affirmativa. Wyznajemy czystą naukę o Wieczerzy Pańskiej przeciwko sakramentarzom.
I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że w Wieczerzy Pańskiej ciało i krew Chrystusa są obecne w sposób rzeczywisty i istotny i że z chlebem i winem są rozdzielane i spożywane w sposób prawdziwy.
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że słów ustanowienia Chrystusa nie należy pojmować inaczej aniżeli tak, jak one, zgodnie z literami, brzmią, a mianowicie, że chleb nie oznacza nieobecnego ciała, i wino nie oznacza nieobecnej krwi Chrystusa, lecz jedno i drugie według jedności sakramentalnej są ciałem i krwią Chrystusa.
III Natomiast co następnie dotyczy konsekracji, to wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że obecności ciała i krwi Chrystusa w Wieczerzy Pańskiej nie sprawia żaden ludzki czyn ani żadna mowa sługi Kościoła, lecz że należy ją przypisać wyłącznej wszechmocy naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
IV Ponadto też wierzymy, nauczamy i wyznajemy jednomyślnie, że przy sprawowaniu Wieczerzy Pańskiej w żaden sposób nie należy opuszczać słów ustanowienia Chrystusa, lecz należy je głośno wymawiać, jak napisano: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej”(1 Kor 10,16) itd. Taka bowiem konsekracja następuje na skutek wymawiania słów Chrystusa.
V Takie są podstawy, na których w tej sprawie opieramy się przeciwko sakramentarzom. Są one te same, jakie dr Luter przytoczył w swoim wielkim wyznaniu.
Pierwsza: jest to artykuł naszej chrześcijańskiej wiary, mianowicie Jezus Chrystus jest prawdziwym, istotnym, według swojej natury pełnym Bogiem i człowiekiem w jednej osobie, nierozdzielony i niepodzielony.
Druga: Prawica Boża jest wszędzie, do niej Chrystus według swojej ludzkiej natury został wzniesiony. Dlatego, będąc tam obecny, panuje i ma w swoim ręku i pod swoimi nogami wszystko to, co jest w niebie i na ziemi, jak Pismo mówi (Ef 1,22). Po tej prawicy Bożej nie został wzniesiony żaden inny człowiek ani żaden anioł, lecz tylko Syn Marii, który stamtąd może spełnić i to, o czym mówimy.
Trzecia: Słowo Boże nie jest fałszywe i nie kłamie.
Czwarta: Bóg zna różne sposoby i ma w swojej mocy to, że przez nie może być obecny wszędzie i nie jest przywiązany do tego jednego, który filozofowie mają zwyczaj określić localem lub circum-scriptum (sposób lokalny lub ograniczony).
VI Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że ciało i krew Chrystusa są spożywane z chlebem i winem nie tylko w sposób duchowy przez wiarę, lecz również ustami, jednak nie w sposób kapernaistyczny (tj. prymitywny sposób jedzenia polegający na rozgryzaniu pokarmu zębami), lecz nadnaturalny, niebiański według jedności sakramentalnej. To wszak wyraźnie zaświadczają słowa Chrystusa, według których nakazuje brać, jeść i pić, co też było praktykowane przez apostołów i o czym Pismo przypomina, mówiąc: „I pili z niego wszyscy” (Mk 14,23). Również Paweł powiada: „Chleb, który łamiemy… jest społecznością ciała Chrystusa” (1 Kor 10,16), to jest: kto ten chleb spożywa, ten spożywa ciało Chrystusa. Jednomyślnie to potwierdzili zacni wśród dawnych nauczycieli Kościoła: Chryzostom, Cyprian, Leon I, Grzegorz, Ambrozjusz, Augustyn.
VII Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że nie tylko prawowierni i ci, którzy godnie przystępują do Wieczerzy Pańskiej, spożywają prawdziwe ciało i krew Chrystusa, lecz również niegodni i niewierzący, z tym jednak, iż przyjmują je nie ku pocieszeniu i życiu, lecz takie spożywanie podlega raczej sądowi i potępieniu, jeśli się nie nawrócą i nie będą pokutować (1 Kor 11,27.29). Chociaż bowiem odrzucają Chrystusa jako Zbawiciela, to jednak powinni Go, wbrew swojej woli, akceptować jako surowego sędziego. A Ten swoją obecnością wykonuje swój sąd tak samo w niepokutujących uczestnikach (Wieczerzy Pańskiej), jak swoją obecnością wznieca pociechę i życie w sercach prawowiernych i godnych uczestników.
VIII Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż jest tylko jeden rodzaj niegodnych uczestników Wieczerzy Pańskiej: to są ci, którzy nie wierzą. O nich jest napisane: „Kto nie wierzy, już jest osądzony” (J 3,18). I ten sąd przez niegodne sprawowanie świętego Sakramentu wzmaga się i jest surowszy (1 Kor 11,29).
IX Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż żaden prawowierny jak długo zachowuje żywą wiarę, nie spożywa świętej Wieczerzy Pańskiej na sąd, jak bardzo słabym byłby w wierze. Wieczerza Pańska bowiem została ustanowiona przede wszystkim dla słabych w wierze, jednak pokutujących, aby oni otrzymali przez nią prawdziwą pociechę, a słabi wzmocnienie swojej wiary (Mt 9,12; 11,5.28).
X Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż cała godność uczestników tej niebiańskiej Wieczerzy opiera się jedynie na najświętszym posłuszeństwie i doskonałej zasłudze Chrystusa, co przyswajamy sobie przez prawdziwą wiarę, dzięki czemu jesteśmy zabezpieczeni i wzmocnieni w naszych duszach. Godność ta nie polega w niczym na naszych zaletach lub wewnętrznych i zewnętrznych przygotowaniach.
Negativa. Odrzucamy kontrowersyjną i potępioną naukę sakramentarzy. Przeto odrzucamy i potępiamy jednomyślnie wszystkie dotąd przytoczone przez nas błędne artykuły, ponieważ są sprzeczne ze wspomnianą chrześcijańską nauką, prostą wiarą i czytelnym wyznaniem Wieczerzy Pańskiej.
I Odrzucamy papieską transsubstancjację (przeistoczenie), mianowicie, gdy pod papiestwem naucza się, iż chleb i wino w Świętej Wieczerzy tracą swoją substancję i naturalną istotę i są zupełnie ogołocone, a elementy te zostają tak przeistoczone w ciało Chrystusa, iż oprócz zewnętrznego wyglądu nic z nich nie zostaje.
II Odrzucamy papieską ofiarę mszalną składaną za grzechy żywych i umarłych.
III Odrzucamy świętokradztwo, iż laikom podaje się tylko jedną część Sakramentu, gdy wbrew wyraźnym słowom ustanowienia Chrystusa zakazuje się im użycie kielicha, przez co są pozbawieni krwi Chrystusa.
IV Odrzucamy doktrynę, która utrzymuje, iż słów ustanowienia Jezusa Chrystusa nie należy pojmować wprost i przyjmować wiarą, tak jak one brzmią. Są bowiem one niezrozumiałe, dlatego ich właściwy sens należy odnaleźć w innych miejscach Pisma Świętego.
V Odrzucamy, że ciało Chrystusa w Świętej Wieczerzy nie jest spożywane ustnie wraz z chlebem, lecz że tylko chleb i wino są przyjmowane jedynie ustami, natomiast ciało Chrystusa jest spożywane tylko w sposób duchowy, przez wiarę.
VI Odrzucamy, że chleb i wino w Wieczerzy Pańskiej są jedynie symbolami lub umówionymi znakami, przy których pomocy chrześcijanie poznają się wzajemnie.
VII Odrzucamy, że chleb i wino są tylko figurami, podobieństwami i obrazami nieobecnego i bardzo dalekiego od nas ciała i krwi Chrystusa.
VIII Odrzucamy, że chleb i wino są tylko znakami zakodowanymi w pamięci, które jakby w sensie pieczęci i gwarancji zapewniają nas, że wiara, gdy wznosi się, osiąga je w niebie, a tam prawdziwie partycypuje w ciele i krwi Chrystusa, tak jak prawdziwie w świętej Wieczerzy Pańskiej my spożywamy chleb i pijemy wino.
IX Odrzucamy, że naszą pewną wiarę w zbawienie należy ujawnić i umocnić w Wieczerzy Pańskiej widzialnymi znakami, chlebem i winem, a nie prawdziwie obecnym ciałem i krwią Chrystusa.
X Odrzucamy, że w Świętej Wieczerzy są rozdzielane jedynie moc, skutek i zasługa nieobecnego ciała i krwi Chrystusa.
XI Odrzucamy, że ciało Chrystusa jest tak zamknięte w niebie, iż w żaden sposób nie może być obecne jednocześnie w tym samym czasie i na wielu lub wszystkich miejscach na ziemi, gdzie Wieczerza Pańska jest sprawowana.
XII Odrzucamy, że Chrystus nie mógł obiecać ani doprowadzić do istotnej obecności swojego ciała i krwi w Wieczerzy Pańskiej, ponieważ właściwość przyjętej przez Niego ludzkiej natury nie mogłaby tego znieść ani do tego dopuścić.
XIII Odrzucamy twierdzenie, że Bóg przez całą swoją wszechmoc nie może sprawić (co jest ohydne do mówienia i słuchania), żeby Jego ciało rzeczywiście było obecne w jednym i tym samym czasie i na więcej aniżeli jednym tylko miejscu.
XIV Odrzucamy, że przyczyną obecności ciała i krwi Chrystusa w Świętej Wieczerzy nie jest wszechmocne słowo ustanowienia Chrystusa, lecz wiara.
XV Odrzucamy, że wierzący powinni szukać ciała i krwi Chrystusa nie w chlebie i winie Wieczerzy Pańskiej, lecz że ich oczy powinny być wzniesione ku niebu, aby tam szukać ciała Chrystusa.
XVI Odrzucamy, że niewierzący i niepokutujący chrześcijanie spożywają w Wieczerzy Pańskiej nie prawdziwe ciało i krew Chrystusa, lecz tylko chleb i wino.
XVII Odrzucamy, że godność uczestników w tej niebiańskiej Wieczerzy polega nie tylko na prawdziwej wierze w Chrystusa, lecz także na zewnętrznym przygotowaniu ludzi.
XVIII Odrzucamy, że również ci, którzy mają i zachowują prawdziwą i żywą wiarę w Chrystusa, mogą spożywać ten Sakrament mimo to na sąd, i to dlatego, że jeszcze dotąd są niedoskonali w swoim zewnętrznym postępowaniu.
XIX Odrzucamy, że zewnętrzne, widzialne elementy chleba i wina w Sakramencie winny być czczone.
XX Oprócz tego pozostawiamy sprawiedliwemu wyrokowi Bożemu wszystkie błazeńskie, szydercze i bluźniercze kwestie oraz inne wypowiedzi, jakie uczciwie, po chrześcijańsku i bez obrazy nie mogą być przytoczone, skoro o tej cudownej, niebiańskiej tajemnicy tegoż Sakramentu sakramentarze mówią ohydnie, cieleśnie, kapernaistycznie i wstrętnie, z szyderstwem i wielkim oszczerstwem o Kościele.
XXI Całkowicie też odrzucamy i potępiamy kapernaistyczny sposób spożywania ciała Chrystusa, jaki sakramentarze wbrew świadectwu swojego sumienia i po wielu naszych protestach złośliwie nam zarzucają, wzniecając wśród swoich słuchaczy nienawiść do naszej nauki, która głosi, że ciało Chrystusa należy rozszarpywać i rozdrabniać zębami podobnie jak inny pokarm, przyjmowany do naszego ciała. Wierzymy i przyznajemy, i według wyraźnych słów ustanowienia Chrystusa oznajmiamy, iż jest to prawdziwe, choć nadnaturalne, spożywanie ciała Chrystusa, podobnie też jest to prawdziwe, choć nadnaturalne, picie krwi Chrystusa. Tego bowiem nikt nie potrafi pojąć ludzkimi zmysłami i rozumem, przez co w tej sprawie, jak i w innych artykułach wiary nasz rozum należy podporządkować posłuszeństwu Chrystusa. Tajemnica ta bowiem jest odsłonięta jedynie w Słowie Bożym i może być zrozumiana tylko przez wiarę.
Z powyższego sporu o Wieczerzy Pańskiej między prawowiernymi teologami Wyznania augsburskiego a zwolennikami Kalwina, którzy wprowadzili w błąd także innych teologów, wynikła niezgoda, dotycząca osoby Chrystusa, dwóch natur w Chrystusie oraz ich właściwości.
Istota sporu
Zasadnicze pytanie tego sporu było: czy Boska i ludzka natura oraz ich właściwości przez unię personalną są złączone z sobą w osobie Chrystusa realiter, to jest prawdziwie i rzeczywiście, oraz jak daleko wspólnota taka sięga?
Sakramentarze utrzymują, że boska i ludzka natura w Chrystusie są personalną wspólnotą w taki sposób, że żadna z nich nie ma niczego z drugiej realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, co jest swoistą własnością każdej natury, natomiast wspólne są tylko ich nazwy. Owa wspólnota – mówią – tworzy jedynie wspólne nazwy, a mianowicie, Bóg jest nazwany człowiekiem, a człowiek jest nazwany Bogiem, jednak tak, iż Bóg nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, i odwrotnie człowieczeństwo z Bogiem, i to tak długo, aż Jego majestat i właściwości zostaną złączone realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście. Temu zaiste sprzecznemu z tą doktryną zrozumieniu dr Luter i jego zwolennicy w walce z sakramentarzami się przeciwstawili.
Affirmativa
Oto czysta nauka Kościoła Bożego o osobie Chrystusa.
Aby wyjaśnić i rozstrzygnąć ten spór zgodnie z naszą chrześcijańską wiarą, przedstawiamy zrozumiale naszą wiarę, naukę i wyznanie.
I Boska i ludzka natura w Chrystusie są złączone personalnie, i to zupełnie tak, że nie ma dwóch Chrystusów – jeden Syn Boży, drugi Syn Człowieczy – lecz jeden i ten sam jest Synem Bożym i Człowieczym (Łk 1,35; Rz 9,5).
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że Boska i ludzka natura nie są zmieszane w jedną istotę i że żadna z nich nie jest zamieniona w drugą, lecz że każda natura zachowuje swoje istotne właściwości, tak że właściwości jednej natury nie mogą się stać właściwościami drugiej.
III Właściwościami Boskiej natury są: wszechmoc, wieczność, nieskończoność – stosownie do właściwości natury i swojej naturalnej istoty – samodzielność, wszechobecność, wszechwiedza itd.. Wszystkie one nie są i nigdy nie będą właściwościami ludzkiej natury.
IV Właściwościami ludzkiej natury są: cielesne stworzenie, składające się z ciała i krwi, skończoność i ograniczoność, cierpienie, śmierć, wstępowanie i zstępowanie, przenoszenie się z miejsca na miejsce, głód i pragnienie, czucie zimna i gorąca, itp. One nie są i nigdy nie będą właściwościami Boskiej natury.
V Ponieważ zaiste Boska i ludzka natura są złączone personalnie, to jest w jednej osobie, to wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż zasadnicza jedność nie jest takim złączeniem lub wspólnotą, dla której jedna natura nie powinna mieć nic wspólnego z drugą personalnie, tj. przez unię personalną, tak jak są dwie sklejone deski, z których żadna nie odstępuje czegokolwiek drugiej lub od niej coś przyjmuje, lecz jest to najdoskonalsza wspólnota, jaką Bóg ma prawdziwie z przybranym człowiekiem, i z tej personalnej unii i najdoskonalszej i niewymownej wspólnoty, która z niej wynika, wypływa wszystko to, cokolwiek ludzkiego o Bogu i cokolwiek Boskiego o człowieku mówi się i wierzy. I tę unię i wspólnotę natur wyjaśnili pierwsi nauczyciele Kościoła przez podobieństwo o gorącym żelazie, jak również przez złączenie ciała i duszy w człowieku.
VI Dlatego też wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Bóg jest człowiekiem, a człowiek jest Bogiem, co nigdy tak być nie mogło, gdyby Boska i ludzka natura prawdziwie i rzeczywiście nie były z sobą złączone. W jaki sposób bowiem człowiek, syn Marii, mógłby być nazwany lub rzeczywiście być Bogiem lub Synem Najwyższego Boga, gdyby Jego człowieczeństwo nie było złączone personalnie z Synem Bożym, i to tak realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, iż nie miałby z nim nic wspólnego z wyjątkiem samego imienia?
VII Z tegoż powodu wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że Panna Maria poczęła i urodziła nie tylko zwykłego człowieka, ale prawdziwego Syna Bożego i dlatego słusznie jest nazwana matką Bożą, i rzeczywiście nią jest.
VIII Przeto wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż nie tylko zwykły człowiek za nas cierpiał, umarł, został pogrzebany, zstąpił do piekieł, zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa i został wywyższony na majestat i ku wszechmogącej mocy Bożej, lecz taki człowiek, którego ludzka natura ma z Synem Bożym tak ścisłą i niewymowną jedność i wspólnotę, że jest z Nim rzeczywiście jedną osobą.
IX Dlatego Syn Boży prawdziwie za nas cierpiał, i to według właściwości ludzkiej natury, jaką przybrał i przywłaszczył sobie w jedności swojej Boskiej osoby, że może cierpieć i być najwyższym arcykapłanem dla naszego pojednania z Bogiem. Tak bowiem jest napisane: „Pana chwały ukrzyżowali”: (1 Kor 2,8) oraz: „Krwią boską zostali wykupieni” (Dz 20,28).
X Na tej podstawie wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Syn Człowieczy według ludzkiej natury został wywyższony po prawicę wszechmocy majestatu i mocy Bożej realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście, ponieważ człowiek ten wszedł w Boga, gdy wpierw został poczęty w łonie matki przez Ducha Świętego, i jego człowieczeństwo następnie zostało złączone z Synem Najwyższego Boga.
XI Ten majestat Chrystus miał zawsze przez swoją unię personalną, lecz w stanie swojego poniżenia odłożył go, i dla tegoż powodu rzeczywiście przybywało Mu lat, mądrości i łaski u Boga i ludzi. Wobec tego nie ukazywał tego majestatu zawsze, lecz ilekroć sam chciał, aż po swoim zmartwychwstaniu zupełnie i całkowicie odłożył postać sługi – a nie ludzką na – i przeznaczył na zupełny użytek objawienie i uzyskanie Boskiego majestatu, i w ten sposób wszedł do swojej chwały (Flm 2,6 nn). I tak teraz nie tylko jako Bóg, ale również jako człowiek wszystko wie, wszystko potrafi, jest obecny we wszystkich stworzeniach i wszystko to, co jest w niebie, na ziemi i pod ziemią, ma pod swoimi nogami i w swoich rękach. O tym sam Chrystus tak świadczy: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mt 28,18; J 13,8). I Paweł powiada: „Wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić wszystko” (Ef 4,10). Tę moc swoją może ukazywać, będąc obecnym wszędzie, i nic dla Niego nie jest niemożliwe lub Jemu nieznane.
XII Dlatego też, i to zupełnie łatwo, może rozdzielać obecne w Wieczerzy swoje prawdziwe ciało i prawdziwą krew. To zaś dzieje się nie według sposobu i właściwości ludzkiej natury, lecz według sposobu i właściwości Boskiej prawicy, jak to Luter miał zwyczaj mówić, zgodnie z naszą chrześcijańską wiarą, w czasie prowadzenia katechezy. I owa obecność Chrystusa w świętej Wieczerzy nie jest naturalna lub ziemska ani też kapernaistyczna, aczkolwiek jednak jest wielce prawdziwa i na pewno istotna. Tak bowiem brzmią słowa ustanowienia Chrystusa: „To jest, jest, jest ciało moje”.
Przez taką naszą wiarę, naukę i wyznanie kwestia osoby Chrystusa nie jest rozwiązana, jak to niegdyś uczynił Nestoriusz. Ten bowiem prawdziwą wspólnotę obu natur w Chrystusie negował, i rozdzielił przez to osobę Chrystusa, jak to dr Luter wyraźnie wyjaśnił w swoim dziele o soborach. Według naszej chrześcijańskiej nauki dwie natury oraz ich właściwości w Chrystusie nie są pomieszane lub połączone w jedną istotę w osobie Chrystusa (w takim błędzie był Eutyches) ani nie jest negowana lub usunięta ludzka natura z osoby Chrystusa, ani nie jest zamieniona jedna natura w drugą, lecz Chrystus, prawdziwy Bóg i człowiek, jest i trwa na wszystkie wieki w jednej niepodzielonej osobie. Jest to po Trójcy Świętej najgłębsza tajemnica, jak to zaświadcza apostoł (1 Tm 3,16), w której jest zawarta nasza jedyna pociecha, życie i zbawienie.
Negativa
Odrzucamy sprzeczne i fałszywe nauki o osobie Chrystusa. Odrzucamy więc i potępiamy wszystkie błędne artykuły, przytoczone już przez nas, które są sprzeczne ze Słowem Bożym i naszą czystą, chrześcijańską wiarą, a które głoszą następujące herezje:
I Odrzucamy, że Bóg i człowiek nie są w Chrystusie jedną osobą, lecz że inny jest Syn Boży, a inny Syn Człowieczy, jak drwił Nestoriusz.
II Odrzucamy, że Boska i ludzka natura są pomieszane w jedną istotę i że ludzka natura jest zamieniona w Boskość, jak to powiedział wściekły Eutyches.
III Odrzucamy, że Chrystus nie jest prawdziwym, istotnym i wiecznym Bogiem, jak bluźnił Ariusz.
IV Odrzucamy, że Chrystus nie miał prawdziwej ludzkiej natury, składającej się z duszy i ciała, jak zmyślił Marcjon.
V Odrzucamy, że unia personalna czyni jedynie wspólne nazwy i określenia.
VI Odrzucamy, że jest tylko frazesem i powszechną formą mówienia, gdy się powiada, że Bóg jest człowiekiem i człowiek jest Bogiem. Boskość bowiem nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem, jak również człowieczeństwo z Boskością realiter, tj. prawdziwie i rzeczywiście.
VII Odrzucamy, że jest to jedynie slogan, słowne wyrażenie, gdy się mówi, iż Syn Boży umarł za grzechy świata, że Syn Człowieczy jest istotnie wszechmocny.
VIII Odrzucamy, że ludzka natura w Chrystusie w podobny sposób jak Boskość stała się pewną nieskończona istotą i że z takiej wspólnej istoty została wlana w ludzką naturę, i tak, jako od Boga oddzielona moc i właściwość, podobnie jak Boska natura, jest obecna wszędzie.
IX Odrzucamy, że ludzka natura została zrównana z Boską co do jej substancji oraz istoty lub Boskich, istotnych właściwości.
X Odrzucamy, że ludzka natura w Chrystusie jest rozszerzona przestrzennie (localiter) na wszystkie miejsca nieba i ziemi, co nie powinno być przypisane Boskiej naturze.
XI Odrzucamy, że dla właściwości ludzkiej natury jest niemożliwe dla Chrystusa, iż może być obecny jednocześnie na więcej niż jednym miejscu i że ze swoim ciałem może być obecny wszędzie.
XII Odrzucamy, że samo człowieczeństwo za nas cierpiało i nas zbawiło i że Syn Boży podczas cierpienia nie miał rzeczywiście żadnego kontaktu z człowieczeństwem, tak jakby to Go nic nie obchodziło.
XIII Odrzucamy, że Syn Boży jest obecny wśród nas na ziemi jedynie swoją Boskością w słowie, Sakramentach, we wszelkich ogólnych utrapieniach i że ta obecność zupełnie w niczym nie odnosi się do człowieczeństwa. Chrystus wszak, po zbawieniu nas swoją męką i śmiercią, z racji swego człowieczeństwa nie ma nic więcej wspólnego z nami na ziemi.
XIV Odrzucamy, że Syn Boży, który po odłożeniu postaci sługi przyjął ludzką naturę, nie realizuje już wszystkich dzieł swojej wszechmocy w, z i przez swoje człowieczeństwo, lecz tylko niektóre, i to tylko w tym miejscu, gdzie ludzka natura jest obecna przestrzennie (localiter).
XV Odrzucamy, że Chrystus według człowieczeństwa zupełnie nie podoła wszechmocy i innym właściwościom Boskiej natury. Heretycy ośmielają się twierdzić to wbrew wyraźnemu świadectwu Chrystusa: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mt 28,18). I sprzeciwiają się Pawłowi, który mówi: „W Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” (Kol 2,9).
XVI Odrzucamy, że dla człowieczeństwa Chrystusowi zaiste została dana większa moc na niebie i na ziemi, mianowicie większa i skuteczniejsza niż była udostępniona wszystkim aniołom i stworzeniom, lecz jednak tak, iż ze wszechmocą Bożą nie ma ono żadnego kontaktu, ani też nie została mu dana. Dlatego wymyślili pośrednią moc pomiędzy wszechmocą Bożą a mocą innych stworzeń, daną Chrystusowi dla Jego ludzkiej natury po wywyższeniu, która zaiste jest mniejsza niż wszechmoc Boża, a jednak większa od mocy wszystkich innych stworzeń.
XVII Odrzucamy, że Chrystusowi, dla Jego ludzkiego ducha, zostały wyznaczone pewne granice, mianowicie, ile sam powinien wiedzieć, przy czym nie może być to więcej, niż to, co Jemu przysługuje oraz ile Mu rzeczywiście jest potrzebne do sprawowania Jego urzędu sędziowskiego.
XVIII Odrzucamy, że Chrystus nie posiada jeszcze dotąd pełnego poznania Boga i wszystkich Jego dzieł, chociaż o Chrystusie jest tak napisane: „W Nim są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania” (Kol 2,3).
XIX Odrzucamy, że dla Chrystusa jest to niemożliwe, by według swojego ludzkiego ducha wiedział, co było na początku, co dzieje się teraz i gdziekolwiek i co stanie się jeszcze w wieczności.
XX Odrzucamy i potępiamy również, iż wypowiedź Chrystusa: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mt 28,18) przez niedorzeczną i bluźnierczą interpretację niektórych została zniekształcona w taki sens: Chrystusowi, dla Jego ludzkiej natury, w zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu została znowu przywrócona cała moc na niebie i na ziemi, zupełnie tak, jak tę moc dla Boskości podczas swojego uniżenia odłożył i porzucił. Przez taką doktrynę bowiem zostałyby przekręcone w wyniku fałszywego wykładu i interpretację nie tylko słowa ustanowienia Chrystusa, lecz też by wybrukowano ponownie drogę potępionej od dawna herezji Ariusza, tak że wreszcie negowano by wieczną Boskość Chrystusa i cały Chrystus wraz z naszym zbawieniem byłby zupełnie i całkowicie zgubiony, gdyby przeciwko tej fałszywej doktrynie, w oparciu o niezbite podstawy Słowa Bożego i naszej chrześcijańskiej wiary, nie zgłoszono stanowczego sprzeciwu.
O WIECZNEJ OPATRZNOŚCI I WYBORZE BOŻYM
Odnośnie do tego artykułu nie było żadnego publicznego sporu między teologami Wyznania augsburskiego. Ponieważ jednak artykuł ten przynosi chrześcijanom odczuwalną pociechę, gdy jest wyjaśniany właściwie i stosownie, to należy go wyjaśnić w tym piśmie, aby czasem w przyszłości nie wszczęto jakichkolwiek gorszących dyskusji.
Affirmativa
Oto czysta nauka o tym artykule.
I Pierwszą rzeczą jest, by zwrócić baczną uwagę na różnicę, jaka istnieje między opatrznością a predestynacją względnie wiecznym wyborem Bożym.
II Opatrzność Boża bowiem nie znaczy nic innego jak to, że Bóg zna wszystkie rzeczy, zanim się staną, jak napisano: „Jest jednak Bóg na niebie, który objawia tajemnice i wyjawia królowi Nebukadnesarowi, co się stanie w przyszłych dniach” (Dn 2,28).
III Ta Boża opatrzność odnosi się zarówno do dobrych, jak i złych, lecz nie jest przyczyną zła ani zarodkiem grzechu, który doprowadza człowieka do upadku. Grzech bowiem wywodzi się z diabła i z przewrotnej, złej woli człowieka. Boża opatrzność również nie jest przyczyną zguby człowieka. To wszak powinien przypisać samemu sobie. Lecz Boża opatrzność porządkuje zło i wyznacza mu cel, ustala czas jego trwania i istnienia, kieruje nim i pozwala mu być złem, i niezależnie od tego, dojść wybranym Boga do zbawienia.
IV Predestynacja zaś lub wieczny wybór Boga odnosi się tylko do dobrych, podobających się Bogu dzieci i jest podstawą ich zbawienia. Albowiem zabiega o ich zbawienie i ustanawia wszystko, co do Niego należy. Na tej Bożej predestynacji zbawienie nasze jest tak mocno ugruntowane, iż bramy piekła nie mogą go zniszczyć (J 10,28; Mt 16,18).
V Tej predestynacji Bożej nie należy zgłębić w tajemnym planie Bożym, lecz należy jej szukać w Słowie Bożym, w którym została objawiona.
VI Słowo Boże wszak prowadzi nas do Chrystusa, który jest księgą życia, w której są zapisani i wybrani ci, którzy dostąpią życia wiecznego. Tak bowiem jest napisane: „W Chrystusie wybrał nas przed założeniem świata” (Ef 1,4).
VII Chrystus zaiste woła do siebie wszystkich grzeszników i obiecuje im ukojenie. I rzeczywiście pragnie, by wszyscy ludzie do Niego przychodzili, gromadzili się i pozwalali sobie pomóc. Tym oferuje w Słowie odkupienie i chce, by Słowa tego słuchano i nie zatykano uszu, i by Słowa tego nie zaniedbano i nie lekceważono. Obiecuje też obfitą moc i poparcie Ducha Świętego oraz pomoc Boga, abyśmy statecznie trwali w wierze i dostąpili życia wiecznego.
VIII O naszym wyborze więc do życia wiecznego nie należy orzekać na podstawie naszego rozumu ani zakonu Bożego, abyśmy nie byli prowadzeni do rozwiązłego i epikurejskiego sposobu życia lub nie zwątpili. Ci bowiem kierują się w tej kwestii orzeczeniem swojego rozumu i wzbudzają w swoich sercach takie szkodliwe myśli: „Jeżeli – mówią – Bóg mnie wybrał do życia wiecznego, to nie mogę być potępiony, cokolwiek też uczynię”. I odwrotnie: „Jeżeli nie jestem wybrany do życia wiecznego, to nic mi nie pomoże, cokolwiek też dobrego bym uczynił, albowiem wszystkie moje wysiłki będą daremne”.
IX Właściwego więc sensu predestynacji należy się nauczyć z Ewangelii Chrystusa. W niej bowiem wyraźnie jest powiedziane: „Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować”. „Nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania” (Rz 11,32; Ez 18,23.33,11; 2 P 3,9; 1 J 2,2).
X Którzy zatem zabiegają o wolę Bożą i postępują według porządku, jaki św. Paweł wskazał w Liście do Rzymian (który wpierw prowadzi człowieka do upamiętania, do poznania grzechu, do wiary w Chrystusa, do posłuszeństwa względem Bożych przykazań – zanim wypowiedzą coś o tajemnicy Bożej predestynacji), tym nauka o predestynacji jest pożyteczna i przynosi największą pociechę.
XI Natomiast tego, co jest napisane: „Wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” (Mt 22,14), nie należy pojmować tak, jakoby Bóg nie chciał, aby wszyscy byli zbawieni, lecz że przyczyna potępienia bezbożnych jest taka, iż oni Słowa Bożego zupełnie nie słuchają, lecz z uporem nim gardzą, zatykają uszy i zatwardzają serce, i w ten sposób zamykają Duchowi Świętemu właściwą drogę, tak że nie może On wykonać w nich swojego dzieła, lub że z pewnością usłyszane Słowo rzucają na wiatr i poniżają. To więc, że giną, nie jest winą Boga ani Jego wyboru, lecz ich złośliwości (2 P 2,1 nn; Łk 11,49.52; Hbr 12,25 nn).
XII Chrześcijanin w rozważaniu nad wiecznym wyborem Bożym może się posuwać tak daleko, jak daleko jest to objawione w Słowie Bożym. Słowo Boże bowiem przedstawia nam Chrystusa jako księgę życia, która przez zwiastowanie Ewangelii zostaje nam otwierana i odkrywana, jak napisano: (Rz 8,30): „których wybrał, tych i powołał”. W Chrystusie zatem należy szukać wiecznego wyboru Boga Ojca, który w swoim odwiecznym planie postanowił, iż oprócz tych, którzy znają Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i w Niego wierzą, nie chce zbawić nikogo. Inne myśli należy wyrzucić całkowicie z serc chrześcijan, ponieważ pochodzą nie od Boga, lecz z zamysłu szatana, i przez nie nieprzyjaciel człowieka sprawia to, iż pozbawia nas lub wyrywa z serc ową radosną pociechę, jaką możemy czerpać z tej najzdrowszej nauki, że powinniśmy być pewni tego, iż z czystej łaski, bez żadnej naszej zasługi jesteśmy wybrani w Chrystusie do życia wiecznego i że nikt nie może wyrwać nas z Jego rąk. I ten łaskawy wybór Pan potwierdza nie gołymi słowami, lecz poręczoną przysięgą, i przypieczętował go nam świętymi Sakramentami, o których powinniśmy pamiętać i czerpać z nich pociechę w największych pokusach, abyśmy mogli zgasić ogniste strzały diabła.
XIII Oprócz tego powinniśmy największym wysiłkiem zadbać o to, abyśmy prowadzili nasze życie według normy Bożej woli i „swoje powołanie i wybranie umocnić” (jak św. Piotr mówi w 2 P 1,10), abyśmy się nie oddalili od objawionego Słowa Bożego, które wszak nigdy nas nie doprowadzi do upadku.
XIV Tym krótkim wyjaśnieniem istoty wiecznego wyboru Bożego zupełnie i jedynie jest oddawana Bogu cześć, iż według postanowienia swojej woli, z łagodnego miłosierdzia, bez wszelkiej naszej zasługi On nas zbawia. Taka nauka bowiem nie daje powodu do nadmiernego obciążenia serca i małej wiary lub do epikurejskiego sposobu życia.
Negativa
Odrzucamy fałszywą naukę o tym artykule. Wierzymy zatem i sądzimy, iż gdy nauka o wyborze Bożym do życia wiecznego jest przedstawiona w ten sposób, że zasmuceni chrześcijanie nie mogą czerpać z niej żadnej pociechy, lecz raczej muszą znosić w sercu braki lub zwątpienia, albo że niepokutujący w swoim rozwiązłym życiu powinni być umocnieni, to artykuł ten jest wykładany nie według normy Słowa i woli Bożej, lecz źle i fałszywie według ludzkiego rozumu i pokusy szatana. „Cokolwiek napisano” – jak mówi apostoł – „dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli” (Rz 15,4). Dlatego odrzucamy wszystkie herezje, jakie już wymieniliśmy:
I Odrzucamy, że Bóg nie chce, by wszyscy ludzie czynili pokutę i wierzyli Ewangelii.
II Odrzucamy, że gdy Bóg woła nas do siebie, to istotnie tego nie chce, by wszyscy ludzie do niego przychodzili.
III Odrzucamy, że Bóg nie chce, by wszyscy byli zbawieni, lecz że nie dla swoich grzechów, ale jedynie według Bożego planu, postanowienia i woli są przeznaczeni na potępienie, by nie mogli być zupełnie zbawieni.
IV Odrzucamy, że to nie tylko miłosierdzie Boże i najświętsza zasługa Chrystusa, lecz w nas samych tkwi powód Bożego wyboru, dla którego Bóg wybrał nas do życia wiecznego.
Wszystkie te doktryny są fałszywe, odrażające i bluźniercze, przez które wszyscy chrześcijanie są pozbawieni wszelkiej pociechy, jaką powinni czerpać z Ewangelii i sprawowania Sakramentów, i dlatego żadną miarą nie powinny być tolerowane w Kościele Bożym.
Takie jest krótkie i najbardziej zrozumiałe wyjaśnienie kontrowersyjnych artykułów, nad którymi przez pewien czas wśród teologów Wyznania augsburskiego rozprawiano i nad różniącymi ich poglądami dyskutowano. Z tego wyjaśnienia każdy prosty chrześcijanin, zgodnie ze Słowem Bożym i Katechizmem, może poznać według tej zwyczajnej nauki, co jest właściwe, a co niewłaściwe. Albowiem nie tylko czysta nauka jest czytelnie przedstawiona, ale i kontrowersyjna nauka jest odrzucona i wzgardzona, tak że pełne zgorszeń kontrowersje są gruntownie wyjaśnione i rozstrzygnięte. Niech wszechmogący Bóg, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, to sprawi, abyśmy wszyscy przez łaskę Ducha Świętego byli w Nim jednomyślni i zgodni i abyśmy trwali mocno w takiej przez Niego zaleconej chrześcijańskiej jedności. Amen.
O ZSTĄPIENIU CHRYSTUSA DO PIEKIEŁ
Pomiędzy niektórymi teologami, sprzyjającymi Wyznaniu augsburskiemu, zastanawiano się nad tym oto artykułem: kiedy i w jaki sposób nasz Pan, Jezus Chrystus, zstąpił do piekieł, czy to było przed czy po Jego śmierci. Oprócz tego pytano, czy to zstąpił tylko z duszą, czy tylko z boskością, czy zaś z duszą i ciałem i czy miało to miejsce w sposób duchowy czy cielesny? Dyskutowano również i nad tym, czy ten artykuł należy odnieść do męki, czy do wspaniałego zwycięstwa i triumfu Chrystusa.
Ponieważ zaś ten artykuł naszej wiary, podobnie jak i poprzedni, nie może być pojmowany ani zmysłami, ani naszym rozumem, dlatego powinien być przyjęty jedynie wiarą. Jednomyślnie uważamy, iż nad tą sprawą nie należy dyskutować, lecz jak najprościej należy ten artykuł uznać i go nauczać. I w tej sprawie postępujemy według chrześcijańskiej doktryny dr. Lutra, który ten artykuł w kazaniu, wygłoszonym w Torgawie (w 1533 r.), nabożnie wyjaśnił, wszystkie niepożyteczne i niepotrzebne kwestie oddalił i wszystkich chrześcijan do chrześcijańskiej prostoty wiary zachęcił.
Nam to bowiem powinno wystarczyć, jeśli wiemy, iż Chrystus zstąpił do piekieł, zniszczył piekło wszystkim wierzącym i wyrwał nas z mocy śmierci i szatana, z wiecznego potępienia i paszczy piekła. Jak to się stało, tego nie powinniśmy bliżej dochodzić, lecz wyjaśnienie tej sprawy powinniśmy zostawić aż do przyszłego życia, kiedy nie tylko ta tajemnica, lecz także liczne inne zostaną odsłonięte, a którym w tym życiu wierzyliśmy i których nasz zaślepiony rozum nie potrafi pojąć.
Istota sporu
W niektórych zborach pojawiły się dwa spory dotyczące nauki o dobrych uczynkach.
I Do pierwszego rozłamu wśród niektórych teologów doszło, gdy jedni twierdzili, że dobre uczynki są potrzebne do zbawienia, że nie jest możliwe, by człowiek mógł być zbawiony bez dobrych uczynków, że nikt nigdy nie został zbawiony bez dobrych uczynków. Inni zaś nauczali: Dobre uczynki są szkodliwe dla zbawienia.
II Do drugiego rozłamu wśród niektórych teologów doszło z powodu dwóch wyrażeń (necessarium et liberum – konieczne i dobrowolne). Jedni bowiem spierali się o to, by nie używać wyrażenia necessarium (konieczne) w odniesieniu do nowego posłuszeństwa, które nie wynika z konieczności ani przymusu, lecz z dobrowolnego ducha. Inni natomiast stanowczo postanowili stosować wyrażenie necessarium, a to dlatego że takie posłuszeństwo nie należy do naszej decyzji i jest dobrowolne, a nowonarodzeni są do niego zobowiązani.
Podczas gdy dyskutowano na temat wspomnianych wyrażeń, rozprawiono również o samej istocie sprawy. Jedni bowiem twierdzili, iż w ogóle nie należy nauczać chrześcijan zakonu, lecz tylko zachęcić ludzi do wykonywania dobrych uczynków, zgodnie z nauką Ewangelii. Inni sprzeciwiali się takiemu poglądowi.
Affirmativa
Oto czysta nauka Kościoła dotycząca tego sporu:
Taka jest nasza wiara, nauka i wyznanie dla właściwego rozstrzygnięcia i zażegnania tych sporów.
I Dobre uczynki wyrastają bez wątpienia z prawdziwej wiary (jeśli ta nie jest martwa, lecz żywa) jak owoce z dobrego drzewa.
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy również, iż dobre uczynki należy wyłączyć nie tylko z rozważań nad usprawiedliwieniem z wiary, lecz także z dyskusji o naszym wiecznym zbawieniu, jak o tym wyraźnie zaświadcza apostoł, gdy mówi: „Jak i Dawid nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela usprawiedliwienia, niezależnie od uczynków; błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte; Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta” (Rz 4,6 nn; Ps 32,1 i nn); i gdzie indziej, gdy mówi: „Łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto chlubił” (Ef 2,8 nn).
III Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż wszyscy ludzie, zwłaszcza nowonarodzeni i odnowieni przez Ducha Świętego powinni wykonywać dobre uczynki.
IV W takim zrozumieniu słowa te (necessarium, debere, oportere) powinny być stosowane właściwie także w odniesieniu do nowonarodzonych i nie powinny kłócić się z właściwością zwyczajnej mowy.
V Natomiast w przypadku nowonarodzonych przez wyrażenia necessitas, necessarium nie należy rozumieć przymusu, tylko należne posłuszeństwo, które prawowierni, ponieważ są nowonarodzeni, wykonują, gdyż wykonują je nie z przymusu lub przestrzegania zakonu, lecz z dobrowolnego, ochotnego ducha. Ci bowiem nie są już więcej pod zakonem, lecz pod łaską (Rz 6,14; 7,6; 8,14).
VI Przeto wierzymy, nauczamy i wyznajemy – gdy się mówi – że nowonarodzeni czynią dobrze z dobrowolnego i ochotnego ducha, gdyż tego nie należy tak pojmować, jakoby w woli człowieka nowo narodzonego pozostała zdolność czynienia dobra lub zła, gdy sam zechce, i mimo to zachowuje wiarę, trwając w istocie w grzechach.
VII Nie należy jednak inaczej rozumieć tegoż wolnego ducha człowieka, jak go sam Chrystus i Jego apostołowie wyjaśniają, mianowicie, iż wolny duch człowieka czyni dobrze nie z lęku przed karą, jak sługa, lecz z umiłowania sprawiedliwości, okazując należne posłuszeństwo jak dzieci (Rz 8,15).
VIII Przyznajemy, że taka dobrowolność ducha w wybranych dzieciach Bożych nie jest zupełna, lecz jest obciążona aż dotąd poważną ułomnością, jak to apostoł Paweł sam żali się nad swoją osobą (Rz 7,14-25; Ga 5,1).
IX Tej ułomności jednak Bóg nie przypisuje swoim wybranym, a to dzięki Pośrednikowi Chrystusowi. Jest bowiem napisane: „Nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (Rz 8,1).
X Ponadto wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż wiara i zbawienie są utrzymane i zachowane w nas nie przez uczynki, lecz jedynie przez Ducha Bożego i przez wiarę (która oczywiście gwarantuje zbawienie), zaś dobre uczynki są świadkami, iż Duch Święty jest obecny i mieszka w nas.
Negativa
Oto jest fałszywa nauka, sprzeczna z powyższą.
I Odrzucamy i potępiamy takie twierdzenia, które nauczają, że dobre uczynki są potrzebne do zbawienia, że nikt nigdy nie został zbawiony bez dobrych uczynków, że jest niemożliwe, aby być zbawionym bez uczynków.
II Odrzucamy i potępiamy owo próżne, pełne zgorszenia i godzące w chrześcijańską karność, zgubne wyrażenie: Dobre uczynki są szkodliwe dla zbawienia.
Jest bowiem w ostatnich czasach nie mniej konieczne, by ludzi zachęcić do właściwego chrześcijańskiego sposobu postępowania i dobrych uczynków i przypomnieć im, iż jest rzeczą konieczną, by dla zademonstrowania wiary i swojej wdzięczności Bogu ćwiczyli się w dobrych uczynkach, i że jest rzeczą konieczną zadbać o to, by dobre uczynki były przyłączone do artykułu o usprawiedliwieniu. Albowiem ludzie z epikurejskim mniemaniem o wierze jak i z faryzejską i papieską ufnością we własne uczynki i zasługi mogą być potępieni.
III Ponadto odrzucamy i potępiamy ową doktrynę, iż nie można utracić wiary w Chrystusa, że Duch Święty i tak mieszka w człowieku, który świadomie grzeszy i że święci i wybrani zachowują Ducha Świętego, choćby się dopuścili cudzołóstwa lub innych grzechów i w nich trwali.
Istota sporu
Pojawiło się pytanie: Czy Ewangelia jest właściwie tylko zwiastowaniem o łasce Bożej, które głosi nam odpuszczenie grzechów, czy jest również zwiastowaniem o pokucie, karcącej niewiarę, która nie jest karana przez Zakon, lecz jedynie przez wiarę.
Affirmativa
Oto czysta nauka, która jest zgodna z normą Słowa Bożego.
I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż należy zachować w Kościele Bożym z wielką starannością jako szczególnie jasne światło różnicę między Zakonem a Ewangelią, aby Słowo Boże, zgodnie z napomnieniami świętego Pawła, można rozdzielić w sposób właściwy.
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że Zakon jest istotnie objawioną nauką, która wskazuje to, co jest prawe i miłe Bogu i co karze także wszystko, co jest grzechem i sprzeciwia się woli Bożej.
III Dlatego wszystko, co występuje w Piśmie Świętym i karze za grzechy, to rzeczywiście należy do zwiastowania Zakonu.
IV Ewangelia natomiast jest istotnie taką nauką, która poucza, w co powinien wierzyć człowiek, który nie przestrzegał Zakonu i przezeń nie został potępiony, a mianowicie powinien wierzyć, iż Jezus Chrystus zgładził wszystkie grzechy i za nie zadośćuczynił i że bez żadnej zasługi tego grzesznika uzyskał dla niego odpuszczenie grzechów, sprawiedliwość, liczącą się przed Bogiem, i życie wieczne.
V Ponieważ zaś słowo evangelion (Ewangelia) nie zawsze w Piśmie Świętym jest używane w tym samym znaczeniu, które pierwotnie było przyczyną tego sporu, przeto wierzymy, nauczamy i wyznajemy, że jeśli słowo „Ewangelia” jest odnoszone do całej nauki Chrystusa, jaką On sam w swojej służbie (podobnie jak Jego apostołowie) przedstawił (w tym to znaczeniu jest używane w Ewangelii Marka 1,15 i Dziejach Apostolskich 20,2), to właściwie jest powiedziane i nauczane, iż Ewangelia jest zwiastowaniem o pokucie i odpuszczeniu grzechów.
VI Gdy zaś przeciwstawia się Zakon i Ewangelię tak jak Mojżesza jako nauczyciela Zakonu, a Chrystusa jako nauczyciela Ewangelii, to wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Ewangelia nie jest zwiastowaniem karzącym grzechy, lecz ową radosną wieścią i zwiastowaniem pełnym pociechy, które ani nie oskarża, ani nie budzi lęku, lecz wbrew groźbom Zakonu pociesza sumienia i każe im spoglądać jedynie na zasługę Chrystusa, i podnosi je pokrzepiającym zwiastowaniem o łasce i życzliwości Bożej, uzyskanej przez zasługę Chrystusa.
VII Co zaś dotyczy ujawnienia grzechu, to sprawa przedstawia się tak: Zasłona Mojżesza przykrywa oczy wszystkich ludzi tak długo, jak długo słuchają tylko zwiastowania Zakonu, bez Chrystusa. Przez to, opierając się o Zakon, nie poznają swoich grzechów właściwie i stają się albo obłudnikami, chełpiącymi się swoim pojmowaniem sprawiedliwości, jak kiedyś faryzeusze, albo w swoich grzechach wpadają w zwątpienie jak ów zdrajca Judasz. Dlatego Chrystus bierze Zakon w swoje ręce i wykłada go w sposób duchowy (Mt 5,21 nn; Rz 7,14). I tak gniew Boży objawia się z nieba przeciwko wszystkim grzesznikom, by przez właściwe rozumienie Zakonu zauważono wielkość tego gniewu. I tak grzesznicy są odsyłani do Zakonu i swoje grzechy poznają dopiero właściwie i prawdziwie. Jest to takie poznanie grzechów, jakiego sam Mojżesz nigdy nie mógłby z nich wymusić.
Chociaż zwiastowanie o cierpieniu i śmierci Chrystusa, Syna Bożego, jest pełne lęku i trwogi i ujawnia gniew Boży przeciwko grzechom, przez co ludzie są wprowadzeni w sposób właściwy w Zakon i dopiero po odsłonięciu zasłony Mojżesza wreszcie dokładnie mogą poznać, jak wielkich rzeczy Pan w Zakonie od nas żąda – z których nie możemy wykonać ani jednej – to powinniśmy szukać całej naszej sprawiedliwości tylko w Chrystusie.
VIII Dopóki jednak to wszystko, czyli cierpienie i śmierć Chrystusa, odsłania nam gniew Boży i przeraża człowieka, dopóty nie jest to jeszcze właściwe zwiastowanie Ewangelii, lecz zwiastowanie Zakonu i Mojżesza, a przez to jest obcym dziełem Chrystusa, przez które dochodzi do swojego własnego mandatu, którym jest zwiastowanie o łasce, niesienie pociechy i wskrzeszanie, czym w swojej istocie jest zwiastowanie Ewangelii.
Negativa
Oto sprzeczna i fałszywa nauka, którą należy odrzucić.
Odrzucamy zatem jako fałszywą i szkodliwą doktrynę, która naucza, że Ewangelia jest właściwie zwiastowaniem o pokucie, zwalczającym, oskarżającym i potępiającym grzechy, a nie jest jedynie zwiastowaniem o łasce. Przez to bowiem Ewangelię zamienia się ponownie w Zakon, zaciemnia się zasługę Chrystusa i Pisma Świętego, pozbawia się wierzących prawdziwej i pewnej pociechy i otwiera się okno papieskim herezjom i zabobonom.
Istota sporu
Gdy postanowiono, iż Zakon został dany ludziom dla spełnienia trzech funkcji – po pierwsze: aby została zachowana publiczna karność, a nieoswojeni i nieposłuszni ludzie zostali zamknięci jakby za kratami, po drugie: aby ludzie zostali prowadzeni do poznania swoich grzechów, po trzecie: aby ludzie już nowonarodzeni, których jednak trzyma się jeszcze wiele cielesnego, mieli z tego powodu pewną regułę, według której mogliby i powinni kształtować całe swoje życie – powstał spór między nielicznymi teologami dotyczący trzeciej funkcji Zakonu, a mianowicie, czy Zakon powinien być narzucony również nowonarodzonym i jego przestrzeganie wśród nich jest wymagane, czy nie? Jedni uważali, iż oni powinni przestrzegać Zakonu, drudzy temu zaprzeczyli.
Affirmativa
Oto jest czysta chrześcijańska nauka dotycząca tego sporu.
I Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż nawet jeśli prawdziwie wierzący w Chrystusa i nawróceni do Boga przez Chrystusa zostali uwolnieni od przekleństwa i przymusu Zakonu, to jednak przez to nie są oni bez Zakonu, lecz że Syn Boży ich wybawił po to, by rozważali Zakon dniem i nocą i ćwiczyli się w jego pilnym przestrzeganiu (Ps 1,2; 119,1), jak również nasi prarodzice przed upadkiem nie żyli bez Zakonu, który był im wtedy zapisany w sercach, ponieważ Pan stworzył ich na swój obraz (1 Mż 1,26 nn; 2,16 i nn; 3,3).
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż trzeba stanowczo podkreślić, iż Zakon należy pilnie stosować nie tylko wśród tych, którzy nie wierzą w Chrystusa i nie czynią pokuty, lecz także wśród tych, którzy prawdziwie wierzą w Chrystusa, są nawróceni do Boga, nowonarodzeni i usprawiedliwieni.
III Chociaż bowiem są nowonarodzeni i w duchu swojego umysłu odnowieni, to jednak takie nowonarodzenie i odnowienie pod żadnym względem w tym życiu nie jest pełne, lecz zostało jedynie zaczęte. I ci wierzący prowadzą ustawiczną walkę z duchem swojego umysłu przeciw ciału, to jest, przeciw zepsutej naturze, która przylega do nas aż do śmierci (Ga 5,17; Rz 7,21.23). I z powodu starego Adama, tkwiącego jeszcze niezmiennie w umyśle, woli i wszystkich siłach człowieka, zachodzi potrzeba, by Zakon Pański zawsze mu przyświecał, by w sprawach religii nie wymyślał własnych nabożeństw i nie stosował obrzędów nie ustanowionych przez Słowo Boże. Podobnie i stary Adam nie posługiwał się swoją własną wolą, lecz raczej, wbrew własnej woli, i to nie tylko przez napomnienia i groźby Zakonu, lecz także przez kary i utrapienia był zmuszony pójść za Duchem i Jemu się poddać (1 Kor 9,27; Rz 6,12; Ga 6,14; Ps 119,1 nn; Hbr 13,21; 21,1).
IV Co zaś dotyczy różnicy między uczynkami Zakonu a owocami Ducha, to wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż uczynki wykonywane według Zakonu są i winny być nazwane uczynkami Zakonu tak długo, jak długo człowiek je wykonuje pod przymusem, jedynie pod groźbą i w strachu przed karą i gniewem Boga.
V Owocami zaś Ducha są te uczynki, które Duch Boży, mieszkający w wierzących, sprawuje przez ludzi nowonarodzonych, a które są wykonywane przez wierzących, jak długo są nowonarodzeni, dobrowolnie i bez przymusu tak, jakby nie znali żadnego nakazu, nie słyszeli o żadnych groźbach i nie oczekiwali żadnej zapłaty. I tak dzieci Boże żyją w Zakonie i postępują według reguły Bożego Zakonu, który św. Paweł w swoich pismach zwykł nazwać zakonem Chrystusa i zakonem umysłu (Rz 7,25; 8,7; Ga 6,2).
VI W ten sposób Zakon jest i zostaje zarówno dla pokutujących, jak i niepokutujących, dla nowonarodzonych, jak i nienowonarodzonych jednym i tym samym Zakonem, a mianowicie niezmienną wolą Bożą. Różnicy zaś, dotyczącej posłuszeństwa, należy szukać tylko u ludzi, z których ten, który jeszcze nie jest nowonarodzony, przestrzega z przymusu i niechętnie to, czego Zakon od niego żąda (jak to czynią także nowonarodzeni żyjący według ciała). Wierzący zaś w Chrystusa, dopóki jest nowonarodzony, wypełnia Zakon bez przymusu, dobrowolnie, z ochotnym duchem, czego żadne inne groźby Zakonu nie potrafiłyby z niego wymusić.
Negativa
Odrzucamy fałszywą naukę.
Dlatego odrzucamy jako szkodliwą i fałszywą doktrynę, będącą sprzeczną z chrześcijańską nauką i prawdziwą pobożnością, która nauczającą, iż Zakon Boży (tak jak powyżej zostało powiedziane) nie powinien być przestrzegany przez ludzi pobożnych i prawowiernych, lecz jedynie przez ludzi niepobożnych, niewierzących i niepokutujących i tylko do nich powinien być odnoszony.
O KOŚCIELNYCH OBRZĘDACH ZWANYCH OGÓLNIE ADIAFORA LUB RZECZAMI POŚREDNIMI I OBOJĘTNYMI
Powstał także spór pomiędzy teologami Wyznania augsburskiego o ceremoniach lub obrzędach, jakie w Słowie Bożym nie są ani nakazane, ani zakazane, lecz zostały wprowadzone do Kościoła jedynie dla dobrego porządku.
Istota sporu
Pojawiło się pytanie, czy w czasie prześladowania i w razie potrzeby wyznania – mimo iż przeciwnicy nie chcą się zgodzić z nami co do nauki – niektóre już oddalone obrzędy, jakie w swojej istocie są obojętne i przez Boga ani nakazane, ani zakazane, wobec upartych żądań przeciwników mogą być ponownie z czystym sumieniem przywrócone do stosowania i czy w ten sposób możemy je przyrównać do tego rodzaju kościelnych obrzędów i rzeczy obojętnych? Jedni twierdzili, iż jest to możliwe, drudzy zaś, że nie.
Affirmativa
I Aby zażegnać ten spór jednomyślnie wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż ceremonie lub kościelne obrzędy (które przez Boże Słowo nie są ani nakazane, ani zakazane, lecz zostały ustanowione tylko dla dobra i porządku) nie są w swojej istocie kultem poświęconym Bogu ani częścią tego kultu. Jest bowiem napisane: „Daremnie mi jednak cześć oddają, głosząc nauki, które są nakazami ludzkimi” (Mt 15,9).
II Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż Kościoły Boże, gdziekolwiek i kiedykolwiek, w razie potrzeby mają prawo zmienić takie obrzędy w zależności od potrzeb, jakie Kościoły uznają za najbardziej konieczne i do budowania (życia zborowego) za wielce pożyteczne.
III W tej sprawie jednak sądzimy, iż należy unikać jakiejkolwiek lekkomyślności i strzec się zgorszenia, zwłaszcza zaś, mając na uwadze słabych w wierze, których należy otoczyć troskliwą opieką (1 Kor 8,9; Rz 14,13).
IV Wierzymy, nauczamy i wyznajemy, iż w czasie prześladowania, kiedy to żąda się od nas stanowczego wyznania, nie należy rezygnować przed nieprzyjaciółmi Ewangelii z takich adiafora. Tak bowiem mówi apostoł: „Stójcie w tej wolności, jaką Chrystus was wyzwolił, i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Ga 5,1) oraz w innym miejscu: „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi. Jakaż bowiem jest społeczność między światłością a ciemnością?” (2 Kor 6,14), jak również: „Nie ustąpiliśmy im ani na godzinę, aby prawda Ewangelii u was się utrzymała” (Ga 2,5). W takim bowiem przypadku nie chodzi o rzeczy obojętne (diafora), lecz raczej o prawdę Ewangelii, o obronę prawdziwej chrześcijańskiej wolności, i należy zadbać o to, abyśmy nie dopuścili do bałwochwalstwa i do zgorszenia słabych w wierze. W takich sprawach zapewne nie chodzi o to, aby nieprzyjaciołom na coś pozwolić, ale nasza sprawa żąda, abyśmy składali chrześcijańskie i szczere wyznanie, znosząc cierpliwie to, co Bóg nam zsyła i na co pozwalają sobie wśród nas nieprzyjaciele Bożego Słowa.
V Wierzymy, nauczamy i wyznajemy również, iż żaden Kościół nie powinien potępić drugiego i że jeden Kościół może mieć więcej lub mniej zewnętrznych obrzędów od drugiego, których Bóg nie ustanowił, jeśli tylko w nauce i we wszystkich odpowiednich artykułach oraz w należytym sprawowaniu Sakramentów są jednomyślne pomiędzy sobą. Takie bowiem jest stare i prawdziwe powiedzenie: „Niezgoda w poście nie znosi zgodności w wierze”.
Negativa
Odrzucamy fałszywą naukę o tym artykule. Odrzucamy i potępiamy wszelkie fałszywe i sprzeczne ze Słowem Bożym doktryny.
I Odrzucamy pogląd, kiedy ludzkie tradycje i ustanowienia, dotyczące spraw kościelnych, w swojej istocie są uważane za kult poświęcony Bogu albo za jedną z jego części.
II Kiedy takie obrzędy i ustanowienia pod przymusem jako potrzebne są narzucane Kościołowi Bożemu wbrew chrześcijańskiej wolności, jaką Kościół Boży posiada w takich zewnętrznych sprawach.
III Kiedy przyznaje się, iż w czasie prześladowania, gdy wymaga się stanowczego wyznania, należy pozwolić nieprzyjaciołom Ewangelii na zapoznanie się z takimi obojętnymi sprawami i z nimi zgodnie ustalić, która sprawa jest szkodliwa dla prawdy Bożej.
IV Kiedy takie zewnętrzne obrzędy, będące rzeczami obojętnymi, są znoszone, i to tak, jakby Kościół nie miał prawa w swoich sprawach orzec, co jest pożyteczne dla dobra Kościoła i posłużyć się takim lub innym obrzędem zgodnie z chrześcijańską wolnością.
O INNYCH HEREZJACH I SEKTACH KTÓRE NIGDY NIE PRZYZNAŁY SIĘ DO WYZNANIA AUGSBURSKIEGO
Aby te herezje i sekty nie zarzuciły nam świadomego milczenia, ponieważ nie wspomnieliśmy wyraźnie o nich w przytoczonym wyjaśnieniu, dlatego chcemy omówić na koniec jedynie te ich doktryny, w których owi heretycy odstępują od prawdy i nauczają wbrew zasadom naszej religii i wyznania.
Błędne artykuły anabaptystów
Anabaptyści są podzieleni na liczne odłamy, z których jedne przytaczają na swoją obronę więcej, a drugie mniej błędów. Generalnie jednak wszystkie głoszą taką naukę, której nie można tolerować ani w Kościele, ani odnośnie do władzy zwierzchniej, ani w życiu społecznym.
Artykuły anabaptystów, które są nie do przyjęcia w Kościele:
I Chrystus nie przyjął swojego ciała i krwi od dziewicy Marii, lecz przyniósł je z nieba.
II Chrystus nie jest prawdziwym Bogiem, lecz jest jedynie wyższy od innych świętych, ponieważ otrzymał od Ducha Świętego więcej darów aniżeli jakiś inny święty.
III Nasza sprawiedliwość przed Bogiem nie opiera się na jedynej zasłudze Chrystusa, lecz na odnowieniu, albo raczej na naszej własnej pobożności, w jakiej chodzimy. Sprawiedliwość anabaptystów bowiem opiera się przeważnie na własnej, szczególnej, przez człowieka wymyślonej pobożności i jest w rzeczywistości niczym innym jak nowym Zakonem.
IV Dzieci przed Bogiem nie są grzesznikami, lecz są sprawiedliwe i niewinne, i w tej swojej niewinności dostępują zbawienia bez chrztu, ponieważ nie posługują się jeszcze rozumem (którego ich zdaniem nie potrzebują). Przez to więc odrzucają całą naukę o grzechu pierworodnym wraz z tym, co z niej wynika.
V Nie należy chrzcić dzieci do czasu, aż nie posłużą się rozumem i nie będą miały własnej wiary.
VI Dzieci chrześcijańskie – dlatego iż pochodzą od chrześcijańskich i wierzących rodziców (tak bez Chrztu, jak i przed jego przyjęciem) są w rzeczywistości święte i zaliczone do dzieci Bożych. Z tego powod anabaptyści zbytnio nie doceniają Chrztu ani nie przykładają się do tego, by chrzcić dzieci, co jest sprzeczne z wyraźnymi słowami obietnicy Bożej (1 Mż 17,7 nn). Ta obietnica bowiem odnosi się tylko do tych, którzy przestrzegają przymierza Bożego i nim nie gardzą.
VII Nie jest to prawdziwy i chrześcijański zbór, w którym aż dotąd można znaleźć grzeszników.
VIII Nie należy słuchać kazań w tych kościołach, w których kiedyś były odprawiane papieskie msze.
IX Chrześcijanin nie powinien mieć nic wspólnego z tymi sługami Kościoła, którzy głoszą Ewangelię Chrystusa zgodnie z nauką Wyznania augsburskiego i ganią kazania i błędy anabaptystów i że takim sługom Kościoła nie należy ani służyć, ani dla nich pracować, lecz jako fałszerzy Słowa Bożego należy ich omijać i unikać.
Artykuły anabaptystów, jakie są nie do przyjęcia w odniesieniu do władzy:
I Władza według Nowego Testamentu nie jest formą życia, która Bogu się podoba.
II Chrześcijanin z czystym i nieskalanym sumieniem nie może sprawować żadnej władzy.
III Chrześcijanin z czystym sumieniem w szczególnych sprawach nie może pełnić i stosować władzy przeciwko złym, a poddani w celu obrony nie mogą wzywać tej mocy, jaką władza otrzymała od Boga.
IV Chrześcijanin z czystym sumieniem nie może składać przysięgi ani pod przysięgą przyrzec posłuszeństwa i wiary swojemu księciu lub przełożonemu.
V Władza według Nowego Testamentu z czystym sumieniem nie może złoczyńców ukarać śmiercią.
Artykuły anabaptystów, jakie są nie do przyjęcia w odniesieniu do spraw społecznych:
I Chrześcijanin z czystym sumieniem nie może zatrzymać ani posiadać własności, lecz powinien przekazywać wszystkie swoje zapasy na użytek publiczny.
II Chrześcijanin z nieskalanym sumieniem nie może być ani szynkarzem, ani kupcem, ani żołnierzem.
III Małżonkowie, którzy rozwodzą się z powodu odmiennej religii, mogą zawierać małżeństwo z inną osobą tej samej religii.
Błędy szwenkfeldian:
I Wszyscy, którzy uważają Chrystusa według ciała za kogoś stworzonego, nie mają prawdziwego poznania panującego Króla Nieba.
II Ciało Chrystusa przez wywyższenie przyjęło tak bardzo wszystkie własności Boga, iż On, Chrystus, jako człowiek jest potęgą, mocą, majestatem i chwałą Ojca i Słowem we wszystkim, rangą i stopniem istoty, całkowicie równy Bogu, tak że teraz jedna jest istota, właściwość, wola, chwała, a ciało Chrystusa należy do istoty Trójcy Świętej.
III Służba Słowa, zwiastowanie i słuchanie Słowa nie są środkem, przez który Bóg Duch św. naucza ludzi i daje zbawcze poznanie Chrystusa i sprawia w nich nawrócenie, prawdziwą pokutę, wiarę i nowe posłuszeństwo.
IV Woda Chrztu nie jest środkiem, przez który Pan pieczętuje przyjęcie do Bożego dziecięctwa i sprawia nowonarodzenie.
V Chleb i wino w Wieczerzy Pańskiej nie są środkami, przez które i którymi Chrystus rozdziela swoje ciało i swoją krew.
VI Chrześcijanin prawdziwie nowonarodzony przez Ducha Bożego potrafi w tym życiu w pełni przestrzegać i wypełniać Zakon Boży.
VII Nie ma prawdziwego chrześcijańskiego zboru, w którym nie stosuje się publicznej ekskomuniki lub jakiegoś ustanowionego sposobu wyłączenia – jak to się ogólnie mówi – regularnego postępowania wyłączenia.
VIII Sługa Kościoła, który sam nie jest prawdziwie nowonarodzony, odrodzony i sprawiedliwy, nie może innych ludzi z korzyścią nauczać lub należycie udzielać ustanowionych Sakramentów.
Błąd nowych arian:
Chrystus nie jest prawdziwym, rzeczywistym, naturalnym Bogiem, tej samej z Ojcem i Duchem Świętym istoty, lecz jest tylko ozdobiony Boskim majestatem, tak obok, jak i pod Ojcem.
Błąd antytrynitarzy:
Jest to zupełnie nowa herezja, jaka zborom Chrystusa przedtem była nieznana, której zwolennicy uważają, nauczają i przyjmują, że Ojciec, Syn i Duch Święty nie stanowią jednej, wiecznej, Boskiej istoty, lecz jak Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty są trzema różnymi osobami, tak każda osoba ma swoją oddzielną, niezależną od innych osób Boga, istotę. Jedni z nich sądzą, że pojedyncze osoby w pojedynczych istotach są do siebie podobne mocą, mądrością, majestatem i chwałą, tak jak trzej inni ludzie, co do swej istoty, są od siebie zupełnie niezależni i oddzieleni. Inni sądzą, że te trzy osoby i istoty różnią się między sobą co do istoty i właściwości do tego stopnia, iż tylko Bóg Ojciec jest prawdziwym Bogiem.
Te i wszystkie do nich podobne błędy jak również te, które są z nimi związane i z nich wynikają, odrzucamy i potępiamy jako fałszywe i heretyckie, sprzeczne ze Słowem Bożym, z trzema przyjętymi symbolami, z Wyznaniem augsburskim i z jego Apologią, z Artykułami szmalkaldzkimi i z katechizmami Lutra. Tych błędów powinni się wystrzegać wszyscy wierzący wysokiego i niskiego stanu, jeśli nie chcą utracić swojego wiecznego zbawienia.
Ponieważ jest to nauka, wiara i wyznanie nas wszystkich (z czego jesteśmy gotowi zdać rachunek w ostatecznym dniu przed naszym sędzią i Panem, Jezusem Chrystusem) i ponieważ przeciwko tej nauce potajemnie lub publicznie niczego nie chcemy wypowiedzieć lub napisać, lecz przez łaskę Bożą w niej stanowczo trwać, dlatego po uważnym przemyśleniu sprawy w prawdziwej bojaźni Bożej i wzywając Jego imienia, własnymi rękami zbiór ten podpisaliśmy.